No tak Przewlekła, czasem dobrze czasem źle, ale jak to juz u każdego bywa nie ma, wiecznie życia z uśmiechem na twarzy i tak też nie ma w moim życiu, myślę że to prawidłowo, bo co by było gdyby tylko kolory były żywe, fantastyczne, olśniewające promieniami słońca nasze twarze - myślę ze żadne bo nie musieli byśmy nad niczym myśleć, przemyśleć różnych spraw, główkować, próbować rozwikłać życiowe zagadki, to jest cały sens istnienia starać się, coraz bardziej ulepszać życie, i wszystko co w około niego, "nie ma słodyczy bez, ciężkiej pracy"
Wracając do Siebie...
Zacznę może nie po kolei, gdyż dziś zacząłem pracę, tak znalazłem miłą fajna pracę, ogrodnicze, różnego rodzaju czynności z tym związane, było nie źle działo się dużo i mało, to jest coś co potrzeba każdemu :)
A wracając do reszty chyba w końcu od warzyłem się do paru spraw, z którymi mam dość poważny, problem jak co i w ogóle zrobić.
Jak to się już mówi "kiedy słońce zaświeci rozwiązań wiele, kiedy jest ich zbyt dużo, zostajemy przy monotonii " tak tak myślę bo wtedy nie wiemy co najlepiej by było nie wiemy co powiedzieć " jak uderzyć " do słownie nie wiemy jak poradzić sobie z czymś w czym mamy serce otwarte a buzie zamkniętą.. Lecz myślę że i czas czasem pokarze skrócony plan rozwiązań ułoży życie pod nas rozwiąże sam wiele problemów.
Ale czasem nawet w to wątpię, dlaczego?? A no dlatego gdyż czasem kiedy pojawia się okno w którym widzi się rozwiązanie i dążymy do otwarcia tegoż okna, podchodzimy zbyt szybko i zbyt spontanicznie, lub po prostu nie trafiamy w moment przełomowy i cofamy się w dalszy monotonny sposób ciągnięcia naszych myśli, i tak chyba ja mam, prawie z każdym problemem, tylko ze czasem uciekam od niego sam kiedy widzę choć cień porażki po prostu wolę się usunąć i czekać na dogodniejszy moment, ale i też czasem podchodzi mi myśl, czy tak czasem tu nie chodzi o kwestie ryzyka, spróbowania...
Może i tak, może i o to chodzi, ale myśląc głębiej możemy sprawić sobie wiele kłopotów, i to nie dosłownie mówiąc sobie ale, swojemu otoczeniu, ponieważ możemy zrobić coś co uważamy za słuszne, a tak naprawdę zrobimy coś co poniesie za sobą większe konsekwencje niż nam się może nam się wydawać.
No nic takie moje po części, przemyślenia, wyrażone może trochę bardziej metaforami niż konkretem.
Lecz może lepiej nie wyrażać swojego problemu w konkretach gdyż blog jest publiczny i może być ktoś kto to przeczyta lepiej niech po prostu wstawia swój problem w to co piszę, a i może lepiej odbierze to co ja po prostu myślę a z czym nie potrafię sobie dać rady i znajdzie drogę wyjścia lub tą uliczkę w którą powinno się najwłaściwiej wybrać...
Skończę na dziś już skrobać ten wpis bo chyba kończy mi się wena, choć myśli głowa pełna, więc i bedę starał się poruszać ten temat nadal, w dalszych częściach wpisu
Pozdrawiam Wszystkich czytających którzy dotrwali do końca
Jeśli wpis się spodobał proszę o uznanie i podzielenie się z innymi..