poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Pierwszy dzień

Dziś już nie długo znowu do pracy, ale jeśli chodzi o odczucie tej przeprowadzki, Fajnie.
 Przyjęty Ciepło z entuzjazmem, czyli bez problemowo, pracowało się spokojnie i przyjemnie, ludzie, tacy z jakimi juz pracowałem, więc żadnych problemów z za klimatyzowaniem się, Nawet poczułem taki wewnętrzny spokój i opanowanie, poczułem się znowu tym kim kiedyś byłem, nie wiem dlaczego czy ta praca lub ludzie tak oddziałują czy to po prostu moje nastawienie, lecz widzę że będzie to prostsze, stać się kimś kim się kiedyś było, osobą która była prosta zarazem skomplikowana, mówiąca, żywa, pełna zapału, uśmiechu i chęci pracy nad kształtowaniem życia, i wszystkich rzeczy działających w około.
 Teraz kwestia tego czy podołam za planami i czy kiedyś odważę się na na bardziej otwarte ruchy - myśli i słowa....
Dzisiaj tak krótko, ale konkretnie..

   Następny wpis chciał bym poświęcić Trochę czasu na zdanie "równanie"
 ( jeden plus jeden równa się jeden )  Usłyszałem to w jakimś filmie lecz kiedy to usłyszałem sam zrozumiałem o Co chodzi dlaczego tak a nie inaczej choć można by rozwinąć słowo znacznie szerzej, przynajmniej tak mi się wydaję i Tego też spróbuję dokonać, z uwagi też na to że słowa które były wypowiedziane były też argumentowane że w szkole nas okłamują kiedy jesteśmy młodzi a kiedy dorastamy zaczynamy rozumieć niby że to kłamstwo że jeden plus jeden równa się dwa będąc starszym wynik przypada na "jeden:"

 Może już teraz ktoś z chęcią coś o tym by napisał
  Zapraszam .
 Pozdrawiam.

niedziela, 22 kwietnia 2012

"Przeprowadzka"

Przeprowadzka ale raczej koncepcyjna niż, materialna.
   Jako że nie dawno rozpocząłem pracę, i już po krótkim czasie zmieniłem ją znowu na nową, oczywiście ze względów, dużo bardziej korzystniejszej umowy, jestem dość w trochę zakłopotanej sytuacji psychicznej.
Przynajmniej byłem, gdyż nie jest to dość miła sytuacja, kiedy trzeba powiedzieć obecnemu szefowi że niestety ale zmieniam pracę i muszę się zwolnić, ponieważ dostałem korzystniejszą umowę, chociażby dla tego że pracę miałem zaklepaną o dużo miesięcy prędzej i wyczekiwał mnie, lecz niestety. Siła umowy godzin pracy warunków jakie, gwarantuje, i oczywiście pieniędzy, musiałem zadecydować, tak jak rozum podpowiada.
Dziś już zaczynam nową pracę, nową nie wiem czy to mogę nawet tak nazwać gdyż już pracowałem tam, lecz umowa nigdy nie była tak atrakcyjna jak teraz.
Atrakcyjność umowy wzięła się z tegoż powodu, ponieważ nie ja prosiłem o tą pracę lecz praca a dosłownie były szef, zadzwonił do mnie i prosił o pomoc żebym, przyszedł do niego pracować.
 Wiadomym więc że kolejność ustawiania umowy należała do mnie mogłem próbować ustawić ją i dopasowywać do możliwości jakie jest skłonny podpisać ze mną umowę, też i tym sposobem, wyciągnąłem zadowalającą mnie sytuację, a przynajmniej kompromisową.
 Dlatego też jak pisałem już ostatnio o planach marzeniach, i tym podobnych rzeczach, jakoś łatwiej mi było napisać niż to wprowadzić.
 Teraz mam okazję więc zaczynam zmienia się tryb życia tryb planowania i chęci ich realizowania, z pewnością będę starał się, być bardziej dosłowny niż tylko słowny, moje próby będą opierały się na konkretnych ruchach, czasem mogą zdarzyć sie nawet nie zaplanowane, lecz na tym, twierdzę polega życie, muszę tylko określić sobie od czego chciał bym zacząć.
   I tutaj mam problem, bo nie wiem, faktem jest brakuje, tej bliskości osoby drugiej, która wspiera mówi słodzi i czasem wręcz zdenerwuje :) czyli jak w moim przypadku i orientacji (kobiety) druga sprawa może realizacja materialnych zapotrzebowań lub marzeń, i beztroskiego życia (beztroskie w sensie rozrywkowy, bez planu, skomplikowanego myślenia, i tym podobnych zawirowań życiowych) lub może jeszcze parę innych drug.
  W tym właśnie napotykam problem, pragnienie drugiej osoby, dotyka każdego. Każdy wie jak bardzo może brakować, miłości, ale również każdy w jakiś, na swój sposób to przeżywa i odreagowuje, na ten duchowy, i materialny sposób.
 Może kiedyś dojdę do porozumienia własnych pragnień i dawania szczęścia innym, jak na razie będę próbował, starał się robić wszystko żeby być szczerym, względem siebie facetem mówić i czuć a co najważniejsze mówić co czuję, a nie starać sie omijać to bokami i podchodzić od wyrażę się nie przyzwoicie  "dupy strony"
Zaczynam od powrotu dbania o Siebie, własne sprawy, i porządku wokół siebie, myślę że może i dość trudne zadania ale jak na ironie i również łatwe, a to chyba jeden z głównych powodów które muszą rozpocząć tą ścieżkę zmian zacząć od tych spraw które najwięcej potrafią w dłuższym okresie czasu zmienić podejście i wizerunek własnego spojrzenia na okolice i otaczający mnie świat, gdyż to co widzimy na co dzień, wydaje mi się że i kształci nasz wizerunek na cały dzień kiedy otworzymy oczy.
W końcu gdy otworzymy oczy i zobaczymy nie ład zmęczenie, w dodatku świadomość tego ze mogło być lepiej, mało snu, lub wiele innych spraw które po prostu podświadomie działają na naszą psychikę, która w końcu nabiera wyrazu przy pierwszym ruchu kiedy otwieramy oczy po odpoczynku po całym dniu naszych działań, więc to właśnie chce zmienić zacząć od tych rzeczy tworzących nasze podejście do reszty czasu w jakim będziemy przebywać z otwartymi oczami i przyjmować go na klatę :D
Więc życzę sobie powodzenia, jak i również myślę że to moje podejście trochę i naprowadzi innych na jakiś motyw cel i ruch. (jednak muszę brać pod uwagę to że każdy z nas jest inny, ale każdy z nas ma pewne sprawy porównywalne u każdego z którymi na co dzień się borykamy...
Pozdrawiam, zapraszam do dyskusji..

niedziela, 15 kwietnia 2012

13-nastolatek, ekstremalna dorosłość- strach

Dziś nawiążę dalej do zachowania typu faceta, mojego myślenia mając 26 lat,z pewnością zawinąłem okres właśnie w tym wieku jako 13nastolatka jak i ekstremalnej dorosłości, co uważam ze wszystko z tym wiąże się strach ekstremalna dorosłość napotkała mnie wtedy kiedy pierwszy raz oświadczyłem się w tym momencie zrobiłem się, zbyt poważny, zachowywałem się jak facet mający już wszystko ułożone i dziadowałem było by co opisywać, znowu motyw 13nastolatka widocznie odezwał sie w tym momencie kiedy mam plany, kierunki w których chciał bym podążyć lecz strach i obawa przed porażką lub pewną częściową porażką związaną choć z jednym z tych planów które mam określone w sobie, jest to dość skomplikowane ale zastanawiam się nad tym czy nie powinno się być szczerym i nie starać sobie ułatwiać tej drogi czyli jeśli jakiś wytyczony punkt mamy przed sobą i można spróbować go osiągnąć, muszę działać i dążyć, jeśli nawinie sie porażka będzie czas na rachunek z tego i dalszy ciąg planowania i życia dalej kiedy znowu zaczynam coś robić w tym kierunku i w czasie niego wychodzę z nie dokończonym zdaniem, czyli rezygnuję w połowie i czekam znowu na okazję zaczyna się moim zdaniem ten etap 13nastolatka gdyż nie chce, doznać porażki, i nie chcę znowu myśleć nad inną opcją chce zostawić to i że nazwę to tak brzydko "wygrać" po swojej myśli, co dochodzi czasem do mnie, że nie da się tak, a gdy te, tak zwane błędne koło owija się wokół mnie po prostu przedłużam czas w którym mógł bym przeznaczyć na dalszą rozgrywkę życia, nie można pozostawiać czasu na rozwiązywanie problemów tylko i wyłącznie dla tykającej wskazówki zegara, ona ma (taki moim zdaniem) tykać po to żeby nas popędzać do działania i starania się do wykonania jak największej ilości planów i planowania w razie porażki, i jeśli chodzi o ten strach, myślę że właśnie on wygrywa to najgorszy przyjaciel człowieka strach przed którym nie możemy okazać się silniejszym, lub okazać mu skruchy lecz bojaźń i ucieczka od niego tylko to pozostaje najczęściej, przy człowieku.
Źle źle i jeszcze raz źle, dlatego też myślę że muszę w końcu postawić sobie parę spraw jasno, postawić go na jak najbliższym tyknięciu wskazówki zegara i zobaczyć co przyniesie kolejny jego ruch. To jak nie kończąca sie bomba z zapłonem ustalonym na pewien okres czasu w którym przesunie się jedno tyknięcie za daleko, ale w końcu to normalna rzecz, każdego dotyka podmuch zimnego wiatru w którym zgasi tą świeczkę, z której pozyskujemy promień miłości życia, szacunku, i mądrości.
  Czy życie Stwarzane przez nas i ustanawianie najprostszych drug jest najlepszym jakim mogli byśmy uzyskać??
Nie, a dlaczego ?? ponieważ gdy tylko prostujemy sobie drogę nie stwarzamy momentów w których możemy być szczęśliwi lub źli, jak i załamani, to właśnie te kwestie życia, normują w nas ten najważniejszy punkt, a mianowicie punkt miłości i chęci życia dla choćby jednej chwili, dla której uznajemy że warto było żyć, co tu dużo mówić.
Jeśli nie pokonamy strachu, wiary w różnego rodzaju zabobony i nie określimy sobie punktów do któych będziemy dążyć jak najprędzej i stwarzać ich coraz więcej, nie doznamy tego najważniejszego.
 Tak szczerzę, teraz naszła mnie myśl że to wszystko co opisałem można by porównać z drogą życia Jezusa który właśnie nie wybierał tej prostej drogi lecz tą krętą z wiatrem sypiącym piach w oczy w jego kierunku, i może i piszą że on sam wiedział wszystko co go czeka lecz ta droga była dla niego napisana przez pana w którego wierzył i ufał jako Jego Ojcu, lecz to uważam nie było całkiem tak ze widział wszystko, tylko sam kierował sobą bo wiedział po prostu, którędy jest droga do miłości, miłosierdzia i sprawiedliwości wobec Siebie jak i innych, tak też ja chciał bym postąpić, na pewno nie jest mi dane być kapłanem :) ale drogi moga być różne, a tylko od nas zależy jak chcemy żeby je przeżyć :) czy z łzami smutki i radości czy tylko z wiecznym brakiem jakichkolwiek doznań, wywołujących w nas emocje.
Jest to ciężkie do pojęcia ale i jest to coś wspaniałego do próbowania zrozumienia.
Oj może zakończę ten wpis dzisiaj bo jeszcze parę spraw zostało do załatwienia, a mógł bym sie rozpisywać i rozpisywać na ten temat ponieważ mam wiele do powiedzenia...


Pozdrawiam wszystkich czytelników i zapraszam do dyskusji, o waszym pojęciu i uwagach jak widzicie drogę do szczęścia i miłości. 

sobota, 7 kwietnia 2012

Ekscesy

Czasami ekscesy życiowe, i nasze działania są chyba wielkimi problemami bo wiemy co chcemy a robimy centralnie przeciwnie własnym przekonaniom, i różnym typom ruchu jakie nas kieruje serce jak i rozum, i jak tu się kierować swoim uczuciom, kiedy po prostu nie możemy bo nie wiemy co może się stać ale też, jest mała świadomość że może wszystko zniszczyć jakikolwiek ruch i wtedy zostajemy przy przeciwieństwach naszych zamiarów, to jest największy problem jaki chodzi mi od paru miesięcy po głowie, co robić, jak działać, czasem czuje choćbym poszedł na ryby zarzucił wędkę i szukał szczęścia, łapiąc go z zaplątaną żyłką, o i to chyba dobre porównanie bo zatrzymuje się na tym suple który nie pozwala się dać pokonać.
   Dziś chyba piszę trochę bardziej psychologicznie, ale myślę że muszę trochę wyrzucić moich jako taki, przemyśleń filozoficznych, i tym podobnych przemyśleń, bo gdybym tego nie zrobił z pewnością zapanowało by to w całości moją głowę, jak i życie, a w ten sposób jakoś normuję moje przemyślenia i nie daję się im opanować choć, chciał bym, znaleźć rozwiązanie, na ten niesamowity problem jaki trapi moją głowę, jedyne co mogę powiedzieć pewne kroki już zostały zrobione w którym sobie powiedziałem że praca zarobek i tym podobne kiedy będą dojdę do dalszych działań, a jednak nadal mam znak stop przed myślami i działaniem, nadal, jest we mnie coś co nie pozwala na ruchy do przodu choć wcale mi się to nie podoba, ale też nie chcę pozwolić na jakąkolwiek stratę, bo uważam że to może być to co szukam, a plan, hm,.. właśnie czy w ogóle jest potrzebny plan czy wystarczy czas i jego skutki które jak wiadomo potrafią działać i czynić różne rzeczy, tylko znowu powstaje problem czasem ten czas nie działa sam musimy poczynić ruchy, i znowu wracam do tego problemu jaki we mnie jest.... Kurczę nie wiem jak tu racjonalnie podejść do tego jak to wszystko widzieć, działać, planować, no dosłownie nie wiem.
   Co jedyne nachodzi mi na myśl Miłość jest czymś skomplikowanym czym nie możemy ruszać zbyt mocno ale też nie możemy reagować na nią bez przemyślenia, trzeba znać, a co ważne i najważniejsze znać SIEBIE nikogo więcej, bez tego nie zdołamy pokonać reszty uczuć,
A kiedy tylko coś chcemy musimy nie błagać o to żeby to było nasze ale byle było wybrane tak jak najlepiej pasuje dla każdego z nas, nie możemy powiedzieć tak tego chcemy i to musimy mieć, ale musimy powiedzieć tak chcemy ale niech to będzie i stanie się tak żeby było jak najlepiej dla każdego, niech plany ułożą się dosłownie i racjonalnie do postaw każdego z nas... co tu dużo mówić czas, życie, miłość , szacunek, zrozumienie, i wiele innych podstawowych naszych życiowych słów na które się napotykamy, Trzeba je uszanować i zrozumieć.
 Ważne jedno otwórz oczy zobacz co się dzieje wokół nie patrz za daleko bo wiele rzeczy jest bardzo blisko, tylko wyciągnijmy rękę a dotkniemy to tego chcemy.
  Dzisiaj z pewnością nie miło się czytało ten wpis, lecz jak wspominałem filozofia moja i pisanie prosto z języka wytwarza we mnie takie zagubienie i nie trzymanie się całości lecz myślę że coś przekazu wstawiłem choćby dla siebie tutaj, i wypisałem jedne z najważniejszych spraw jakie dręczą od kilku miesięcy ..
Pozdrawiam wszystkich czytelników..