Dziś nawiążę dalej do zachowania typu faceta, mojego myślenia mając 26 lat,z pewnością zawinąłem okres właśnie w tym wieku jako 13nastolatka jak i ekstremalnej dorosłości, co uważam ze wszystko z tym wiąże się strach ekstremalna dorosłość napotkała mnie wtedy kiedy pierwszy raz oświadczyłem się w tym momencie zrobiłem się, zbyt poważny, zachowywałem się jak facet mający już wszystko ułożone i dziadowałem było by co opisywać, znowu motyw 13nastolatka widocznie odezwał sie w tym momencie kiedy mam plany, kierunki w których chciał bym podążyć lecz strach i obawa przed porażką lub pewną częściową porażką związaną choć z jednym z tych planów które mam określone w sobie, jest to dość skomplikowane ale zastanawiam się nad tym czy nie powinno się być szczerym i nie starać sobie ułatwiać tej drogi czyli jeśli jakiś wytyczony punkt mamy przed sobą i można spróbować go osiągnąć, muszę działać i dążyć, jeśli nawinie sie porażka będzie czas na rachunek z tego i dalszy ciąg planowania i życia dalej kiedy znowu zaczynam coś robić w tym kierunku i w czasie niego wychodzę z nie dokończonym zdaniem, czyli rezygnuję w połowie i czekam znowu na okazję zaczyna się moim zdaniem ten etap 13nastolatka gdyż nie chce, doznać porażki, i nie chcę znowu myśleć nad inną opcją chce zostawić to i że nazwę to tak brzydko "wygrać" po swojej myśli, co dochodzi czasem do mnie, że nie da się tak, a gdy te, tak zwane błędne koło owija się wokół mnie po prostu przedłużam czas w którym mógł bym przeznaczyć na dalszą rozgrywkę życia, nie można pozostawiać czasu na rozwiązywanie problemów tylko i wyłącznie dla tykającej wskazówki zegara, ona ma (taki moim zdaniem) tykać po to żeby nas popędzać do działania i starania się do wykonania jak największej ilości planów i planowania w razie porażki, i jeśli chodzi o ten strach, myślę że właśnie on wygrywa to najgorszy przyjaciel człowieka strach przed którym nie możemy okazać się silniejszym, lub okazać mu skruchy lecz bojaźń i ucieczka od niego tylko to pozostaje najczęściej, przy człowieku.
Źle źle i jeszcze raz źle, dlatego też myślę że muszę w końcu postawić sobie parę spraw jasno, postawić go na jak najbliższym tyknięciu wskazówki zegara i zobaczyć co przyniesie kolejny jego ruch. To jak nie kończąca sie bomba z zapłonem ustalonym na pewien okres czasu w którym przesunie się jedno tyknięcie za daleko, ale w końcu to normalna rzecz, każdego dotyka podmuch zimnego wiatru w którym zgasi tą świeczkę, z której pozyskujemy promień miłości życia, szacunku, i mądrości.
Czy życie Stwarzane przez nas i ustanawianie najprostszych drug jest najlepszym jakim mogli byśmy uzyskać??
Nie, a dlaczego ?? ponieważ gdy tylko prostujemy sobie drogę nie stwarzamy momentów w których możemy być szczęśliwi lub źli, jak i załamani, to właśnie te kwestie życia, normują w nas ten najważniejszy punkt, a mianowicie punkt miłości i chęci życia dla choćby jednej chwili, dla której uznajemy że warto było żyć, co tu dużo mówić.
Jeśli nie pokonamy strachu, wiary w różnego rodzaju zabobony i nie określimy sobie punktów do któych będziemy dążyć jak najprędzej i stwarzać ich coraz więcej, nie doznamy tego najważniejszego.
Tak szczerzę, teraz naszła mnie myśl że to wszystko co opisałem można by porównać z drogą życia Jezusa który właśnie nie wybierał tej prostej drogi lecz tą krętą z wiatrem sypiącym piach w oczy w jego kierunku, i może i piszą że on sam wiedział wszystko co go czeka lecz ta droga była dla niego napisana przez pana w którego wierzył i ufał jako Jego Ojcu, lecz to uważam nie było całkiem tak ze widział wszystko, tylko sam kierował sobą bo wiedział po prostu, którędy jest droga do miłości, miłosierdzia i sprawiedliwości wobec Siebie jak i innych, tak też ja chciał bym postąpić, na pewno nie jest mi dane być kapłanem :) ale drogi moga być różne, a tylko od nas zależy jak chcemy żeby je przeżyć :) czy z łzami smutki i radości czy tylko z wiecznym brakiem jakichkolwiek doznań, wywołujących w nas emocje.
Jest to ciężkie do pojęcia ale i jest to coś wspaniałego do próbowania zrozumienia.
Oj może zakończę ten wpis dzisiaj bo jeszcze parę spraw zostało do załatwienia, a mógł bym sie rozpisywać i rozpisywać na ten temat ponieważ mam wiele do powiedzenia...
Pozdrawiam wszystkich czytelników i zapraszam do dyskusji, o waszym pojęciu i uwagach jak widzicie drogę do szczęścia i miłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz