środa, 16 listopada 2011

skrawek z całego dnia


Oj będę musiał z góry za błędy przeprosić, jeśli jakiś zauważycie poprawcie, a zmienię... będę nie które absurdalne, ale bez słownika to ja niestety mam z tym problem. Wybaczcie 

No i jest 6:40 rano.
Już 10 min przerwy heh no było by ok i w sumie jest, nie ma to jak zaczynać pracę od przerwy, kurczę nadal mnie męczy kaszel ale dowiedziałem się już od czego,
ponieważ dużo chemii jest używane do mycia hali, i w ten sposób mam podrażnione drogi oddechowe, jakoś się wytrzymie dzisiaj , jak się nie mylę jest 16 listopada to już 10 dni jak mam 25 lat oj kurczę heh to chyba najlepszy wiek dla człowieka.
Ostatnio dużo rozmawiam z Olą heh miło i dość ciekawie, czasem tematy się urwą, ale to normalne, w końcu czasem nie wszystkie tematy odpowiadają, a ciężko zacząć, jakiś inny temat, no cóż trzeba na razie kończyć pisanie za 5 min na halę do pracy na godzinkę więc dopijam kawę ubieram ocieplacze na ręce i trochę lateksu i work :)
No i jest 08:11 następna przerwa. Pozostało 14 minut. Ogólnie to co jakąś godzinę jest 20 min przerwy heh nie ma to jak tyle przerw, ale i tak zmęczenie się czuje, w przyszłą środę idę za koleżankę na drugą zmianę od środy musi ona zjechać do polski, ponieważ mają syna który ma raka jelita grubego, przykro mi z tego zdarzenia , ale życzę mu dużo zdrowia i woli walki z tą okropną chorobą, podziwiam też tych rodziców że nie widać żadnego jakiegoś zmartwienia, wygląda jak by wszystko było ok. Zapaliłem papierosa hmm powoli rzucam bo postanowiłem się tego nałogu pozbyć, w czasie pobytu w Danii myślę że uda mi się ale jakie to ciężkie grr...
No ale jakieś parę miesięcy temu Ola obiecała buziaka za to jeśli mi się uda.
Ogólnie powiedziała tak " jeśli to ma mi pomóż to czemu nie" heh kurczę takie dziwne trochę sformułowanie wypowiedzi jej, ale no cóż :P.
W ogóle jaki miałem sen w poprzednią noc śniła mi się Ola, ja i dzik. Wybraliśmy się na wino do parku, rozłożyliśmy koc na śniegu wokół wszystkich atrakcji placu zabaw, miło ale kurczę jak zawsze nawet we śnie nie dostałem buziaka, prze szkodził mi w tym dzik , heh zaatakował nas, kazałem wejść Oli na zjeżdżalnię, a ja zostałem, w tym momencie uderzył mnie dzik i złamał mi nogę ale nie dałem za wygraną, użyłem koca jako pułapki, zawinął się w niego i jakimś cudem skręciłem mu kark :) ....
O co tu chodzi w tym śnie hmm......Sam nie wiem, może kiedyś coś z niego wywnioskuję, a narazie pozostaje marzyć śnić i rozmawiać, też ogólnie się cieszę że w końcu każdy stary temat zamknąłem i zaczynam totalnie prawie że od nowa coś cudownego bo prawie jak nowo narodzony tylko z pewną rzeczą uleprzony o pewne doświadczenia, które na pewno podsuną mi wiele wskazówek w trakcie dalszego życia, no nic znowu kończę dopijam magnez i śmigam do pracy.
Wow wkońcu nasunął mi sie obszerny i dla mnie ciekawy temat do napisania upragnionej książki o małym chłopcu, jeszcze nie wiem w jaim mieście ma mieszkać lecz wiem gdzie.
W chatce rybaka, Ojca- byłego żeglaża, chłopak z wielkimi planami i ochotą kontynuowania byłej pracy Ojca a zarazem rybołustwa z którym się oswajał od najmłodszych lat, będzie to nawyraźniej przygodowa książka i może z wątkami romantyzmu, może jakiś pouczeń, nie wiem heh ważne zeby się zabrać do tego z czym mam raczej wielkie problemy hmm....
Trochę więcej upartości potrzebuję, a wiem że może mi to wiele czasu zająć, jestem ciekaw co z tego po kolei będzie, gdyż nie mam pojęcia dokładnie jak opisywać wszystko, czego się trzymać i jak to ma wyglądać, to chyba pierwszy taki dość mocny plan i coś co zawsze chciałem zrobić, z pewnością założę odzielny blog w któym będę udostępniał rozdziałami kroki mojej pracy będą to szkice, ale myślę ze bezie interesujące.
Nom zostało mi parę minut przerwy i znowu do pracy. Heh no nic znikam, bo kolega już mówi "co się tak bawię tą komórką?".

Następna przerwa
No i zostało nie całe półtory godziny pracy kurczę trochę zmęczony jestem znowu plecy bolą hehe ale co tam:) (mały masaż by się przydał) ból zniknie, kwestia przyzwyczajenia, chyba do pracy w jednym stojącym miejscu z głową opuszczoną w dół.
Jak tu tak jestem w tej Danii, a ogólnie teraz w pracy, czasem się zastanawiam co dalej, przyjadę do Polski, w marcu dopiero zaczynam nową pracę, a kończę tutaj 23 grudnia.
Przydała by się jakaś impreza, ale bez bólu głowy no i nie ukrywam, brak kobiety przy boku czasem daje sie w znaki, te przytulanie, słodkie słówka, buziaki to wszystko takie niby nic a jednak potrafi zamęt wprowadzić w głowę.
Druga strona, jest taka czy dam radę mieć kobietę u boku, kiedy plany są dość wysokie , które mogą krzyżować się po trochu z poświęceniem czasu, dlatego tez kiedy przyjadę do Polski kupuję dziennik z kalendarzem i będę starał się rozplanować czas na parę dni i trzymać się go, ale z wyłącznością i miejscem na jakieś nagłe inne wypadki, na to wkońcu też trzeba mieć czas, bo nigdy nic nie wiadomo.
Na dworze dziś jak zawsze wietrznie statki przypływają, odłypływają, jak to w porcie, ale w sumie malutkim i bardziej rybackim niż pasażerskim lub towarowym, ale cóż za różnica, jedno co łączy to wszystko to morze, mewy, wiatr, zimno i statki...
Co dzisiaj jeszcze bedę robił nie wiem zobaczy sie narazie móię do widzenia
Pozdrawiam wsyzstkich/.

sobota, 12 listopada 2011

Repostostan :D

I znowu trochę minęło od ostatniego postu ale co tu pisać ogólnie to, że tak powiem, praca, praca, praca, jedyne zmartwienie to, zachorowałem w tym czasie oczywiście zaczęło się od urodzin moich które odprawiliśmy wstałem rano do pracy, ból głowy no cóż przecież wypiłem to możliwe, zmęczenie, no kurczę przecież wypiłem normalne, jak się to mówi "cierp ciało jak się chciało" no nic przepracowałem ten dzień oj  ciężko było, ale co tam, zaszedłem do domu od razu łóżko, no przyznam ze nie najpierw obiadek później komputerek, poklikać trochę ze znajomymi później kompanie się i wtedy wyrko, i wtedy wszystko się zaczęło czułem sie rozpalony ze gorączka mnie dopada, że to wcale nie jest taki zwykły kac i już się zdenerwowałem z tego powodu ale co zrobić tabletka i wyrko, następny dzień lepiej oj jaka ulga idę do pracy pracuję przychodzę do domu, i co ? znowu to samo replay, oj i tak do dzisiaj Ciągnie się, ale jest chyba coraz lepiej.
No dodam jeszcze jedną rzecz rozmawiałem z Agatą heh ucieszyłem się gdy powiedziała że chyba znalazła odpowiedniego faceta, i zaskoczyła mnie pytaniem czy ja nie jestem temu przeciwny czy zły lub obrażony, no kurczę heh jak to czemu taki mam być, kobieta jest szczęśliwa a ja mam być zły? no nie no tak nie może przecież być :D i tak też nie było.
A co bardziej zaskakujące chyba dla mnie a może to normalne może i nie, ale Ola, chodzi o tą starszą pisze ze mną i to całkiem w dość sympatyczny sposób, co mnie zaskakuje i bardzo Cieszy,
zaś młodsza Ola, ok rozmawiamy i wszystko dobrze, myślę że i ona tak uważa :D
A co tu jeszcze powiedzieć.
 Heh już tydzień pracy za mną jeszcze 6 tygodni :D i zjazd,
Wow w ogóle kiedy tutaj idę wziąć prysznic to nie wiem co się może jeszcze skurczyć w zimnym pomieszczeniu kiedy zakręci się cieplutką wodę :D ale zostawmy szczegóły. Trochę krótko piszę bo naprawdę to nie jestem dość skory do pisania w tym momencie, a uznałem ze wypada coś napisać, poczułem swoją taką małą chęć, wyskrobania trochę literek i jest wyskrobałem.
Więc spadam dziś dalej się kurować, trochę piwka się napić i spać :D
Pozdrawiam wszystkich.

piątek, 4 listopada 2011

Przeżycie

Nom i parę dni minęło, tak szczerze nie było i czasu pisać i trochę chęci.

Ale dzisiaj jak już jestem tak i napiszę parę słów trochę się wydarzyło w tym czasie.
Jedna z pierwszych takich rzeczy był ekspres z pakowaniem się, bo nie ubłaganie zbliżał się wyjazd do Danii
drugą rzeczą, często robię wszystko na ostatnią minutę i tak też się stało, moje pakowanie wyglądało tak chaotycznie, i wpływające tak mocno na moje nerwy, ale udało się dzień przed wyjazdem miałem spotkanie z pewną Kobietą, tak pewną nie będę wymieniał publicznie wszystkich imion, bo po co.
Miało być oczywiście obiecane wino i tym podobne nie stało się tak, ale spotkanie doszło do skutku choć i jak zawsze było pod wielkim znakiem zapytania czy dojdzie do niego, kiedy już zajechałem do Miejscowości w której miałem zobaczyć się i porozmawiać, wychodzę z auta, moje kroki pędzą do Baru, ha z pewnością ciekawi was dlaczego, no a dlatego ponieważ nie wiedziałem co jest o której ma być spotkanie nie dostawałem info, jak później się okazało, kobieta musiała rodzinę porozwozić po grobach i odwiedzić swoją siostrę co ogólnie podobno nie miała w planach, przyznała i przeprosiła, rozumie na pewne rzeczy nie ma się w pływu u mnie również nie raz zdarzały się podobne sytuacje, więc w trakcie czekania zdążyłem wypić dwa piwka, kiedy nagle dostaję sms "gdzie czekam na nią" więc od razu wysunąłem pytanie, gdzie mam przyjść po nią , oczywiście konwersacja przez sms nadal płynęła i odpisała jestem już na mieście.
Z tego też powodu oznajmiłem że jestem "tam i tam"

No i tak też się stało przyszła zasiadamy w barze i zaczynamy rozmawiać oczywiście rozmowa ciągła się i ciągła :D było ok, rozmawiać też mieliśmy o czym, tak mi się wydaje, co do szczegółów rozmowy wybaczcie ale jednak pozostawię to dla siebie, a co do konkretów wydaje mi się że czasem jej pytania odnośnie mojej byłej mnie zaskakują, są one niczego sobie a jednak czasem się pojawiają, takie moje przemyślenie, mówi mi ze chodzi tutaj o to czy ja nadal myślę, czy dalej coś mam czy przyciągnęło by mnie do niej z powrotem nie wiem, wiem jedno że widzieliśmy się parę miesięcy temu a rozmawialiśmy tylko prze GG, następną rzeczą jest fakt taki że i ja zakupiłem wino i dałem jej na koniec, oznajmiła że wino będzie czekać aż przyjadę, hmm "tak?" dlaczego po co. Nie wiem, może to uprzejmość z jej strony, może nie.
Dobijając się do całości naszego spotkania było ok fajnie bo znowu zobaczyłem ją ale i też w całkiem innym spojrzeniu na całość.
Po całym tym fakcie dostałem informacje od innej Dziewczyny że myślała że się zobaczymy. No kurczę zaskoczenie wielkie tyle razy mówiłem przez drzwi ze było by fajnie, a dopiero kiedy już nie było szans ponieważ wyjeżdżałem już za parę godzin. No nic wszystko idzie nadrobić, lecz i ja muszę się chyba zastanowić czego naprawdę chcę.
Przychodzi 4:30 rano 3 listopada wyjazd.
Przyjeżdżam pod przystanek wchodzę do busa 8 osobowego
zajmuję miejsce i ruszamy, myślałem że droga potrwa 9 godzin wydłużyła sie do 11h co jest jeszcze lepszym zaskoczeniem od pewnego czasu miałem dziwne przeczucie że to może być kiepska podróż że oś się stanie, jak widzicie piszę nadal wiec było ok, a skąd takie myśli nie wiem. Ludzie w busie byli ok, nawet siostra zakonna jechała z nami kiedy zauważyłem ze dołączyła i ona do nas mówię nie możliwe że coś miało by się stać no gdzie i jak skoro mamy tutaj osobą z poświęcenia dla Maryi i Boga. Podziwiałem ją przez całe 12h Siostra Zakonna nie wstała z miejsca siedziała, ani pęcherz nie wspomniał jej żeby wyjść do toalety po prostu było to dla mnie nie do zrozumienia, kiedy już dojechałem na miejsce wysiadłem zabrałem ze sobą dwie walizki laptopa i śpiwór.
Zapaliłem papierosa bus odjechał a ja zastanawiałem się jak po angielsku dogadać się skoro nie potrafię go prawie wcale, ale to może tylko taka moja, (jak się dowiedziałem) nisko samo ocena, podchodzę pod biuro informacji na Campingach i dzwonię do drzwi nikt nie otwiera, mówię cobie kurczę co teraz, spojrzałem na drzwi i była kartka, i nabazgrane coś po duńsku nie wiedziałem o co chodzi widziałem tylko numer telefonu więc pomyślałem ze to numer kontaktowy, i co teraz kurczę bałem się jak dogadać się na żywo a w dodatku teraz telefon jeszcze większy problem, ale czy mam wyjście, nie i tak też się stało chwyciłem telefon zadzwoniłem pierwszy raz nikt nie odebrał, czekałem prawie godzinkę zadzwoniłem drugi raz i telefon odbiera facet i mówi te duńskie powitanie "haj haj" he fajne co nie :D no ok wytłumaczyłem mu że chciałem wynająć dom a on mi mówi na kiedy , kiedy będę , daje mu odpowiedź że jestem tu teraz i czekam żeby ktoś mnie obsłużył, on nie wiem po co ale przepraszał i mówi ze ok 5 min i jest, i tak też się stało weszliśmy do biura, wynająłem zamówiłem internet dogadałem się super, teraz mnie czekała krótka przeprawa z tymi torbami do tego domku, zamieścił bym zdjęcia ale zapomniałem kablu USB żeby wstawić z telefonu zdjęcia, no ale ok wchodzę do domku patrzę wszystko tak jak przed rokiem duży salon kuchnia 4 pokoje
łazienki 3 jeden prysznic super ale zimno więc najbardziej użyteczne pokoje, wchodzę i uruchamiam ogrzewanie zasiadam i zbieram się kąpać później coś do jedzenia i przysiadam do laptopa, napiłem się winka porozmawiałem na gg i tak mógł bym jak na razie opisać wszystko co się wydarzyło raczej nie mam nic innego do powiedzenia chyba ze wpadnę na jakiś pomysł to dopiszę i pochwalę się moimi przemyśleniami. Buziaczki dla moich znajomych koleżanek.
Pozdrawiam Pa

wtorek, 1 listopada 2011

Tak to dziś.

Dzień przed wszystkimi świętymi hmm...

No i jak zawsze normalna kolej rzeczy rozjeżdża się po grobach, cmentarze są oblewane ludźmi którzy chcą pomodlić się, za swoich bliskich, zmarłych.
I tak też ja wylądowałem dzisiaj na cmentarzach, oczywiście rozjazd o parę naście kilometrów dalej, jutrzejszy dzień zostanie na własną miejscowość, jedyne czego żałuję to nie mogę odwiedzić na chwilę grobu dziadka w Niemczech, bywa zawdzięczam mu wiele, ale w modlitwie na pewno osiągnę coś.

Może pozostawmy ten troszeczkę smutniejszy wątek, a przejdźmy do Halloween bo w końcu i dzisiaj także to święto... no ale co tu dużo mówić zawsze fajnie coś gdzieś wyjść, ale gdzie teraz, jak pieniędzy trzeba przyoszczędzić na wyjazd, w celach zarobkowych do Danii to też kosztuje.

Cóż dzisiaj dużo się nie wydarzyło, może jedna taka fajna chwila kiedy odwiedziliśmy rodzinkę, biega tam taki mały chłopczyk 5 letni (jaki słodki) no tak jak dzieci :D Uwielbiam takie maleństwa są takie swoje szczere nie wiedzą co to znaczy gonitwa za pieniądzem dostatkiem i normalnym życiem, po prostu rodzice zabawki, zabawa i frajda. W trakcie tych odwiedzin oczywiście po bawiłem się z nim bo tak ładnie prosił, po układaliśmy puzzle, po łaskotaliśmy się, a na sam koniec kiedy mieliśmy się zbierać takimi oczkami maślanymi podchodzi i na ucho szepcze czy zostanę jeszcze chwileczkę, i tak ładnie palcem wskazującym i kciukiem przybliża opuszki do siebie i mówi tak troszeczkę tak pyci pyci żeby po układać i pobawić się :D no jak słodko to wyglądało.

Jedyne jeszcze takie moje przemyślenie kurczę no dziś chodziło tyle myśli po głowie, jak ułożyć życie od czego zacząć na nowo co robić nadal jak się starać no mętlik, ale zawsze chyba mam tak w każde święto...
Co mnie trochę hmm zastanawia i powiem jeszcze mocniej przybliża kurcze czy mogę tak mówić, no tak mogę kurde każda rozmowa z Olą zbliża i zbliża tak że czasem myślę kurczę był bym wstanie poczekać te 3 lata ale różne myśli kręcą się po głowie z ilu rzeczy trzeba by zrezygnować, poświecić, i pomęczyć się, z każdą minutą kiedy wstaje oczekuje smsa, że może napisze, albo po chwili ja chwytam telefon i piszę no nie potrafię tak jakoś bez odzewu siedzieć, w końcu dowiedziałem się że dziś sprzedała telefon (napisała z numeru koleżanki) oj mordka od razu wskazała na twarzy gdzie mam kąciki i jak głębokie potrafią być :D
Nom tak i przyjeżdżając do domu oczekiwałem na GG aż pojawi się odezwie dość późno bo nie jakiś czas temu ale jednak po czasie pokazała się dała znać nom miło porozmawiać, co jeszczę muszę zaznaczyć, wiadomym jest że pisałem, już tutaj o Agacie wczoraj wymieniliśmy parę zdań, co powiedziała na odstęp wieku między mnie a Olą "i co z tego" próbować a może już coś jakoś z tego boom, potrwała jeszcze trochę nasza dyskusja, podziwiam ją za to w sumie też sami wiemy że gdyby mieli byśmy sie dobrze znać z Agatą nie ma żadnego sensu bo daleko km dzielą i pozostajemy w kontakcie rozmawiamy i tak chyba zostanie, co liczę na to, bo miło mieć kogoś z kim można w razie większych problemów porozmawiać wymienić się zdaniami, wiedząc że nikt nic nie bezie wiedzieć i nikt z znajomych nie dowie się .
Każdy potrzebuje takiej osoby to prawda i każdy przyzna mi z tym rację na pewno i cieszę się ze taką też znajomą poznałem.
Oj kurcze ale dzisiaj się rozpisałem nie miałem, totalnie dzisiaj weny żeby w ogóle coś napisać lecz zasiadłem, zacząłem  troszeczkę terlikać zdania a tu nadal piszę, nom jestem sam dla siebie pełen podziwu.

Dobrze zakończę dzisiaj to pisanie bo palce to same skaczą po klawiaturze, a trzeba i kiedyś skończyć.
Dopiszę jeszcze mały wątek dziś kiedy byłem na cmentarzach aż prosiło mi się w głowie żeby zacząć pisanie książki miałem pomysłów układałem zdania lecz, kurcze nie miałem gdzie tego przelać na papier, z tego też chyba zakupię sobie jakiś notes, żeby zawsze być gotowym coś dopisać napisać, stworzyć.
Dobrze kończę
Dobranoc wszystkim.