piątek, 4 listopada 2011

Przeżycie

Nom i parę dni minęło, tak szczerze nie było i czasu pisać i trochę chęci.

Ale dzisiaj jak już jestem tak i napiszę parę słów trochę się wydarzyło w tym czasie.
Jedna z pierwszych takich rzeczy był ekspres z pakowaniem się, bo nie ubłaganie zbliżał się wyjazd do Danii
drugą rzeczą, często robię wszystko na ostatnią minutę i tak też się stało, moje pakowanie wyglądało tak chaotycznie, i wpływające tak mocno na moje nerwy, ale udało się dzień przed wyjazdem miałem spotkanie z pewną Kobietą, tak pewną nie będę wymieniał publicznie wszystkich imion, bo po co.
Miało być oczywiście obiecane wino i tym podobne nie stało się tak, ale spotkanie doszło do skutku choć i jak zawsze było pod wielkim znakiem zapytania czy dojdzie do niego, kiedy już zajechałem do Miejscowości w której miałem zobaczyć się i porozmawiać, wychodzę z auta, moje kroki pędzą do Baru, ha z pewnością ciekawi was dlaczego, no a dlatego ponieważ nie wiedziałem co jest o której ma być spotkanie nie dostawałem info, jak później się okazało, kobieta musiała rodzinę porozwozić po grobach i odwiedzić swoją siostrę co ogólnie podobno nie miała w planach, przyznała i przeprosiła, rozumie na pewne rzeczy nie ma się w pływu u mnie również nie raz zdarzały się podobne sytuacje, więc w trakcie czekania zdążyłem wypić dwa piwka, kiedy nagle dostaję sms "gdzie czekam na nią" więc od razu wysunąłem pytanie, gdzie mam przyjść po nią , oczywiście konwersacja przez sms nadal płynęła i odpisała jestem już na mieście.
Z tego też powodu oznajmiłem że jestem "tam i tam"

No i tak też się stało przyszła zasiadamy w barze i zaczynamy rozmawiać oczywiście rozmowa ciągła się i ciągła :D było ok, rozmawiać też mieliśmy o czym, tak mi się wydaje, co do szczegółów rozmowy wybaczcie ale jednak pozostawię to dla siebie, a co do konkretów wydaje mi się że czasem jej pytania odnośnie mojej byłej mnie zaskakują, są one niczego sobie a jednak czasem się pojawiają, takie moje przemyślenie, mówi mi ze chodzi tutaj o to czy ja nadal myślę, czy dalej coś mam czy przyciągnęło by mnie do niej z powrotem nie wiem, wiem jedno że widzieliśmy się parę miesięcy temu a rozmawialiśmy tylko prze GG, następną rzeczą jest fakt taki że i ja zakupiłem wino i dałem jej na koniec, oznajmiła że wino będzie czekać aż przyjadę, hmm "tak?" dlaczego po co. Nie wiem, może to uprzejmość z jej strony, może nie.
Dobijając się do całości naszego spotkania było ok fajnie bo znowu zobaczyłem ją ale i też w całkiem innym spojrzeniu na całość.
Po całym tym fakcie dostałem informacje od innej Dziewczyny że myślała że się zobaczymy. No kurczę zaskoczenie wielkie tyle razy mówiłem przez drzwi ze było by fajnie, a dopiero kiedy już nie było szans ponieważ wyjeżdżałem już za parę godzin. No nic wszystko idzie nadrobić, lecz i ja muszę się chyba zastanowić czego naprawdę chcę.
Przychodzi 4:30 rano 3 listopada wyjazd.
Przyjeżdżam pod przystanek wchodzę do busa 8 osobowego
zajmuję miejsce i ruszamy, myślałem że droga potrwa 9 godzin wydłużyła sie do 11h co jest jeszcze lepszym zaskoczeniem od pewnego czasu miałem dziwne przeczucie że to może być kiepska podróż że oś się stanie, jak widzicie piszę nadal wiec było ok, a skąd takie myśli nie wiem. Ludzie w busie byli ok, nawet siostra zakonna jechała z nami kiedy zauważyłem ze dołączyła i ona do nas mówię nie możliwe że coś miało by się stać no gdzie i jak skoro mamy tutaj osobą z poświęcenia dla Maryi i Boga. Podziwiałem ją przez całe 12h Siostra Zakonna nie wstała z miejsca siedziała, ani pęcherz nie wspomniał jej żeby wyjść do toalety po prostu było to dla mnie nie do zrozumienia, kiedy już dojechałem na miejsce wysiadłem zabrałem ze sobą dwie walizki laptopa i śpiwór.
Zapaliłem papierosa bus odjechał a ja zastanawiałem się jak po angielsku dogadać się skoro nie potrafię go prawie wcale, ale to może tylko taka moja, (jak się dowiedziałem) nisko samo ocena, podchodzę pod biuro informacji na Campingach i dzwonię do drzwi nikt nie otwiera, mówię cobie kurczę co teraz, spojrzałem na drzwi i była kartka, i nabazgrane coś po duńsku nie wiedziałem o co chodzi widziałem tylko numer telefonu więc pomyślałem ze to numer kontaktowy, i co teraz kurczę bałem się jak dogadać się na żywo a w dodatku teraz telefon jeszcze większy problem, ale czy mam wyjście, nie i tak też się stało chwyciłem telefon zadzwoniłem pierwszy raz nikt nie odebrał, czekałem prawie godzinkę zadzwoniłem drugi raz i telefon odbiera facet i mówi te duńskie powitanie "haj haj" he fajne co nie :D no ok wytłumaczyłem mu że chciałem wynająć dom a on mi mówi na kiedy , kiedy będę , daje mu odpowiedź że jestem tu teraz i czekam żeby ktoś mnie obsłużył, on nie wiem po co ale przepraszał i mówi ze ok 5 min i jest, i tak też się stało weszliśmy do biura, wynająłem zamówiłem internet dogadałem się super, teraz mnie czekała krótka przeprawa z tymi torbami do tego domku, zamieścił bym zdjęcia ale zapomniałem kablu USB żeby wstawić z telefonu zdjęcia, no ale ok wchodzę do domku patrzę wszystko tak jak przed rokiem duży salon kuchnia 4 pokoje
łazienki 3 jeden prysznic super ale zimno więc najbardziej użyteczne pokoje, wchodzę i uruchamiam ogrzewanie zasiadam i zbieram się kąpać później coś do jedzenia i przysiadam do laptopa, napiłem się winka porozmawiałem na gg i tak mógł bym jak na razie opisać wszystko co się wydarzyło raczej nie mam nic innego do powiedzenia chyba ze wpadnę na jakiś pomysł to dopiszę i pochwalę się moimi przemyśleniami. Buziaczki dla moich znajomych koleżanek.
Pozdrawiam Pa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz