Z czasem, myślę że człowiek dostaje po "głowie" i nachodzą go różne kryzysowe myśli, chyba wtedy, w te dni człowiek najlepiej, jeśli położy się, lub znajdzie całkiem inne zajęcie i odejdzie od, kompromitacji życiowej, w której może popełnić wiele rzeczy których nie chciał by popełnić w ciągu racjonalnego podejścia do życia.
Tak to już jest kiedy coś nas ugryzie i szybko z tego nie wyjdziemy miewamy problemy z odejściem, z podniesioną głową do góry, ale czego życie nie potrafi nauczyć właśnie to układa nas najmocniej, kiedy tylko coś się zmienia na horyzoncie, od razu potrafimy dostrzec coś nowego pięknego, i otwierają się myśli prób osiągnięcia choć 1% tego co chcielibyśmy przeżyć zobaczyć i tym podobne.
Kiedyś zetknąłem się ze zdaniem cytuję "różnica między możliwym a nie możliwym polega jedynie na stopniu determinacji"coś w tym jest tylko trzeba zabrać myślę na to poprawkę to nie możliwe nie może określać naszej porażki lub ciągu życia w którym nie udało nam się czegoś osiągnąć tylko coś co chcemy osiągnąć a uważamy ze nie jest dla nas.
Ostatnio przyjąłem nową pracę jestem dość nadal zadowolony z niej, a tym bardziej że otworzyłem mocniej oczy na swiat i zacząłem zauważać coś co nie było zauważalne poprzednimi czasy dla mnie tak też poznałem nową koleżankę w sumie, nawet nie wiem czy koleżankę, słabo z czasem żeby porozmawiać lub coś, i też ten problem rozsyła różne przynajmniej we mnie negatywne myśli, układa mi to moment w głowie że może to brak zainteresowania z jej strony, a może ja za mało robię żeby zainteresować, albo może jeszcze coś innego, tego nie wiem, i nie dowiem się do póki nie będzie konkretniejszego kontaktu w którym więcej sobie wyjaśnimy, porozmawiamy, i poznamy.
I na to też liczę że chociażby w ten przyszły weekend, będę miał okazję zobaczyć się z nią, porozmawiać zapoznać. Lubię prowadzić rozmowy, poznawać, ale muszę dodać ze i też nawet wizualnie spodobała mi się :) lecz co tu dużo ukrywać jedna osoba to za mało odwzajemnienie, na nie trzeba za służyć, i też wpaść w oko więc nic tylko czytać i rozmawiać :) pozostało....
Pozdrawiam..
Prześledź moje odczucia z życia i przeczytaj również, analizę i znaczenie słów z którymi się spotkam i zaciekawią. Słowa wybieram losowo według moich odczuć i różnych wizji. Czasem przywiązuję znaczenie im do codziennego życia.
czwartek, 17 maja 2012
niedziela, 6 maja 2012
Przeprosiny - Nadzieja -jak??
Pewne rzeczy w życiu wracają do nas i nadzieja czasem się na nowo budzi, to jest jak deszcz w okresie letnim, kiedy zaczyna padać nie którym nie pozwala na działanie, ale pobudza myślenie i planowanie, chyba ta nadzieja czasem też potrafi się pokazać jak ten deszcz i jego skutki, a przecież czasem jest on dla nie których powodem do strachu, powodzi, porażki a dla innych, tak zwanym, "zbawieniem" częścią szczęście, dające życie i nowe chęci.
Nie wiem jak to nazwać inaczej, dlaczego i w jaki sposób człowiek potrafi w sobie obudzić na nowo te różne myśli a szczególnie wtedy kiedy zaczyna się niby wszystko układać, a tu nagle przychodzi smutek, z uśmiechem na twarzy, z myślą na nowe możliwości, "odnawiania starych zaległości".
Serce potrafi robić psikusy i to chyba każdy znas wie , że nigdy nie wiemy co będzie, i jak zakończymy nasze, plany i możliwości.
Czasem też myślę że szukając szczęście przegrywamy tą "walkę" o uśmiech bo budujemy fikcyjny świat wokół siebie, byle zdobyć cel (szczęście), próbujemy wyciągnąć rękę po pomoc, po szczęście, ale również staramy się, żeby ta ręka była jak najszybciej odebrana lub pociągnięta w stronę którą chcemy. A tak naprawdę to każdy z nas powinien starać sobie pomóc, zobaczyć siebie spojrzeć głęboko, i powiedzieć to właśnie jest dla mnie, ale nie mogę nachalnością i pokazywaniem bólu starać sie otrzymać to co nas uszczęśliwi.
Czasem również za nasze błędy możemy przepraszać, a i nawet powinniśmy, lecz nigdy nie potrafimy się postawić w sytuacji odbiorcy tych że przeprosin, przecież i odbiorca musi to również jakoś odebrać, to nie są tylko przeprosiny, to jest przyznanie sie do błędu, i odejście z porażką że nie podołaliśmy, naszym wyzwaniom życiowym. A to dla drugiej osoby nie jest czymś miłym, jest to raczej czymś co obraziło, lub zmęczyło, coś co wzgardziło, osobą które przepraszamy, przeprosiny muszą być odczuwalne pokazujące, nasze przyznanie sie do porażki ale i dające odczuć że nie możemy psuć reszty życia drugiej osoby że usuniemy się, chociaż będzie to mocno nas kosztować naszym uśmiechem na twarzy i w sercu, to jest ten realistyczny stosunek do przeprosin, a nie wirtualny znak który powie przepraszam, ale nie potrafię inaczej, raczej to musi być przepraszam przestanę, zniknę ale i poprawię to co widzę że było złe. Korzystajmy z błędów jakie popełniamy, i uczmy sie na nich anie próbujmy ich powtarzać, co nie jest wcale takie łatwe, często się zdarza że po prostu myślimy że zmieniliśmy podejście stosunek lub jakikolwiek ruch wobec tego co robiliśmy źle, ale prawdziwą realistyczną stroną tego jest że stłumiliśmy myśl o tym ze poprawiamy to, i w ten sposób tworzymy wirtualny świat w którym próbujemy sprawić uśmiech w około nas i w sobie.
Rękę możemy wystawić dopiero wtedy kiedy wiemy że to jest ten moment kiedy ustawimy naszą lekcję w stronę poprawy, że potrafimy już nie robić tego co robiliśmy i nie jest to przymusowe ale, nauką wielu doświadczeń i błędów poprawione w nas i stało sie częścią naszych nawyków dobrego życia.
Błagając, prosząc, i mówiąc że będzie inaczej nie wskóramy za wiele, tylko pogorszymy naszą arogancją i bólem utraty czegoś, co nie chcieliśmy, lub nie mieliśmy nawet wyobrażenia tego że może się coś zmienić, i zniknie droga na zawsze, z możliwością podejścia z nową drogą. do tego samego punktu, nie stety człowiek jest osobą mylną, i nie potrafiącą do końca panować nad swoimi uczuciami, ale nie zostaliśmy stworzeni do ciągłych porażek, dlatego też, dobrze chyba że myśli i nadzieje wracają, po ostudzeniu naszych złych zapałów.
Stawia nas to w całkiem innym świetle, podchodzimy wtedy do tematu z ogromną delikatnością i wyczuciem czasu skłonnym, dać ruch i czekać więcej niż kiedyś mogliśmy przypuszczać, to jest właśnie to co powinno nastąpić zaraz przy błędzie, lecz nie da się opanować złości na siebie w takich momentach.
Stąd chyba ten w pis o tym wsyzstkim ponieważ i ja dostałem znowu "znak" w sobie że mogę ale nie muszę, że próba nie zabije ale wskaże, że unormuje moją drogę i jeden ze znaków zniknie z drogi i stanie sie mniej skomplikowana, a może dojdzie następny znak zapytania, ale od czego jesteśmy jak nie od próbowania i nauki własnych zachowań.
Walka o serce, jest najstarszą i najokrutniejszą ze wszystkich bitew, lecz dająca najwięcej radości w okresie sukcesu, pozwalająca na wzbudzenie w sobie serca i czegoś co nigdy nikt nas nie przebije, czyli poświęcenia jakie dajemy w to co uważamy za nasze szczęście.
Dlatego też chyba chce spróbować, zrezygnować znowu z wielu rzeczy dla jednej, którą poświęciłem sobie i w sobie na wiele wyrzeczeń, z bólem i z radością przyjmę nową postawę i postaram się wyjść z uśmiechem
Pozdrawiam,
Nie wiem jak to nazwać inaczej, dlaczego i w jaki sposób człowiek potrafi w sobie obudzić na nowo te różne myśli a szczególnie wtedy kiedy zaczyna się niby wszystko układać, a tu nagle przychodzi smutek, z uśmiechem na twarzy, z myślą na nowe możliwości, "odnawiania starych zaległości".
Serce potrafi robić psikusy i to chyba każdy znas wie , że nigdy nie wiemy co będzie, i jak zakończymy nasze, plany i możliwości.
Czasem też myślę że szukając szczęście przegrywamy tą "walkę" o uśmiech bo budujemy fikcyjny świat wokół siebie, byle zdobyć cel (szczęście), próbujemy wyciągnąć rękę po pomoc, po szczęście, ale również staramy się, żeby ta ręka była jak najszybciej odebrana lub pociągnięta w stronę którą chcemy. A tak naprawdę to każdy z nas powinien starać sobie pomóc, zobaczyć siebie spojrzeć głęboko, i powiedzieć to właśnie jest dla mnie, ale nie mogę nachalnością i pokazywaniem bólu starać sie otrzymać to co nas uszczęśliwi.
Czasem również za nasze błędy możemy przepraszać, a i nawet powinniśmy, lecz nigdy nie potrafimy się postawić w sytuacji odbiorcy tych że przeprosin, przecież i odbiorca musi to również jakoś odebrać, to nie są tylko przeprosiny, to jest przyznanie sie do błędu, i odejście z porażką że nie podołaliśmy, naszym wyzwaniom życiowym. A to dla drugiej osoby nie jest czymś miłym, jest to raczej czymś co obraziło, lub zmęczyło, coś co wzgardziło, osobą które przepraszamy, przeprosiny muszą być odczuwalne pokazujące, nasze przyznanie sie do porażki ale i dające odczuć że nie możemy psuć reszty życia drugiej osoby że usuniemy się, chociaż będzie to mocno nas kosztować naszym uśmiechem na twarzy i w sercu, to jest ten realistyczny stosunek do przeprosin, a nie wirtualny znak który powie przepraszam, ale nie potrafię inaczej, raczej to musi być przepraszam przestanę, zniknę ale i poprawię to co widzę że było złe. Korzystajmy z błędów jakie popełniamy, i uczmy sie na nich anie próbujmy ich powtarzać, co nie jest wcale takie łatwe, często się zdarza że po prostu myślimy że zmieniliśmy podejście stosunek lub jakikolwiek ruch wobec tego co robiliśmy źle, ale prawdziwą realistyczną stroną tego jest że stłumiliśmy myśl o tym ze poprawiamy to, i w ten sposób tworzymy wirtualny świat w którym próbujemy sprawić uśmiech w około nas i w sobie.
Rękę możemy wystawić dopiero wtedy kiedy wiemy że to jest ten moment kiedy ustawimy naszą lekcję w stronę poprawy, że potrafimy już nie robić tego co robiliśmy i nie jest to przymusowe ale, nauką wielu doświadczeń i błędów poprawione w nas i stało sie częścią naszych nawyków dobrego życia.
Błagając, prosząc, i mówiąc że będzie inaczej nie wskóramy za wiele, tylko pogorszymy naszą arogancją i bólem utraty czegoś, co nie chcieliśmy, lub nie mieliśmy nawet wyobrażenia tego że może się coś zmienić, i zniknie droga na zawsze, z możliwością podejścia z nową drogą. do tego samego punktu, nie stety człowiek jest osobą mylną, i nie potrafiącą do końca panować nad swoimi uczuciami, ale nie zostaliśmy stworzeni do ciągłych porażek, dlatego też, dobrze chyba że myśli i nadzieje wracają, po ostudzeniu naszych złych zapałów.
Stawia nas to w całkiem innym świetle, podchodzimy wtedy do tematu z ogromną delikatnością i wyczuciem czasu skłonnym, dać ruch i czekać więcej niż kiedyś mogliśmy przypuszczać, to jest właśnie to co powinno nastąpić zaraz przy błędzie, lecz nie da się opanować złości na siebie w takich momentach.
Stąd chyba ten w pis o tym wsyzstkim ponieważ i ja dostałem znowu "znak" w sobie że mogę ale nie muszę, że próba nie zabije ale wskaże, że unormuje moją drogę i jeden ze znaków zniknie z drogi i stanie sie mniej skomplikowana, a może dojdzie następny znak zapytania, ale od czego jesteśmy jak nie od próbowania i nauki własnych zachowań.
Walka o serce, jest najstarszą i najokrutniejszą ze wszystkich bitew, lecz dająca najwięcej radości w okresie sukcesu, pozwalająca na wzbudzenie w sobie serca i czegoś co nigdy nikt nas nie przebije, czyli poświęcenia jakie dajemy w to co uważamy za nasze szczęście.
Dlatego też chyba chce spróbować, zrezygnować znowu z wielu rzeczy dla jednej, którą poświęciłem sobie i w sobie na wiele wyrzeczeń, z bólem i z radością przyjmę nową postawę i postaram się wyjść z uśmiechem
Pozdrawiam,
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Pierwszy dzień
Dziś już nie długo znowu do pracy, ale jeśli chodzi o odczucie tej przeprowadzki, Fajnie.
Przyjęty Ciepło z entuzjazmem, czyli bez problemowo, pracowało się spokojnie i przyjemnie, ludzie, tacy z jakimi juz pracowałem, więc żadnych problemów z za klimatyzowaniem się, Nawet poczułem taki wewnętrzny spokój i opanowanie, poczułem się znowu tym kim kiedyś byłem, nie wiem dlaczego czy ta praca lub ludzie tak oddziałują czy to po prostu moje nastawienie, lecz widzę że będzie to prostsze, stać się kimś kim się kiedyś było, osobą która była prosta zarazem skomplikowana, mówiąca, żywa, pełna zapału, uśmiechu i chęci pracy nad kształtowaniem życia, i wszystkich rzeczy działających w około.
Teraz kwestia tego czy podołam za planami i czy kiedyś odważę się na na bardziej otwarte ruchy - myśli i słowa....
Dzisiaj tak krótko, ale konkretnie..
Następny wpis chciał bym poświęcić Trochę czasu na zdanie "równanie"
( jeden plus jeden równa się jeden ) Usłyszałem to w jakimś filmie lecz kiedy to usłyszałem sam zrozumiałem o Co chodzi dlaczego tak a nie inaczej choć można by rozwinąć słowo znacznie szerzej, przynajmniej tak mi się wydaję i Tego też spróbuję dokonać, z uwagi też na to że słowa które były wypowiedziane były też argumentowane że w szkole nas okłamują kiedy jesteśmy młodzi a kiedy dorastamy zaczynamy rozumieć niby że to kłamstwo że jeden plus jeden równa się dwa będąc starszym wynik przypada na "jeden:"
Może już teraz ktoś z chęcią coś o tym by napisał
Zapraszam .
Pozdrawiam.
Przyjęty Ciepło z entuzjazmem, czyli bez problemowo, pracowało się spokojnie i przyjemnie, ludzie, tacy z jakimi juz pracowałem, więc żadnych problemów z za klimatyzowaniem się, Nawet poczułem taki wewnętrzny spokój i opanowanie, poczułem się znowu tym kim kiedyś byłem, nie wiem dlaczego czy ta praca lub ludzie tak oddziałują czy to po prostu moje nastawienie, lecz widzę że będzie to prostsze, stać się kimś kim się kiedyś było, osobą która była prosta zarazem skomplikowana, mówiąca, żywa, pełna zapału, uśmiechu i chęci pracy nad kształtowaniem życia, i wszystkich rzeczy działających w około.
Teraz kwestia tego czy podołam za planami i czy kiedyś odważę się na na bardziej otwarte ruchy - myśli i słowa....
Dzisiaj tak krótko, ale konkretnie..
Następny wpis chciał bym poświęcić Trochę czasu na zdanie "równanie"
( jeden plus jeden równa się jeden ) Usłyszałem to w jakimś filmie lecz kiedy to usłyszałem sam zrozumiałem o Co chodzi dlaczego tak a nie inaczej choć można by rozwinąć słowo znacznie szerzej, przynajmniej tak mi się wydaję i Tego też spróbuję dokonać, z uwagi też na to że słowa które były wypowiedziane były też argumentowane że w szkole nas okłamują kiedy jesteśmy młodzi a kiedy dorastamy zaczynamy rozumieć niby że to kłamstwo że jeden plus jeden równa się dwa będąc starszym wynik przypada na "jeden:"
Może już teraz ktoś z chęcią coś o tym by napisał
Zapraszam .
Pozdrawiam.
niedziela, 22 kwietnia 2012
"Przeprowadzka"
Przeprowadzka ale raczej koncepcyjna niż, materialna.
Jako że nie dawno rozpocząłem pracę, i już po krótkim czasie zmieniłem ją znowu na nową, oczywiście ze względów, dużo bardziej korzystniejszej umowy, jestem dość w trochę zakłopotanej sytuacji psychicznej.
Przynajmniej byłem, gdyż nie jest to dość miła sytuacja, kiedy trzeba powiedzieć obecnemu szefowi że niestety ale zmieniam pracę i muszę się zwolnić, ponieważ dostałem korzystniejszą umowę, chociażby dla tego że pracę miałem zaklepaną o dużo miesięcy prędzej i wyczekiwał mnie, lecz niestety. Siła umowy godzin pracy warunków jakie, gwarantuje, i oczywiście pieniędzy, musiałem zadecydować, tak jak rozum podpowiada.
Dziś już zaczynam nową pracę, nową nie wiem czy to mogę nawet tak nazwać gdyż już pracowałem tam, lecz umowa nigdy nie była tak atrakcyjna jak teraz.
Atrakcyjność umowy wzięła się z tegoż powodu, ponieważ nie ja prosiłem o tą pracę lecz praca a dosłownie były szef, zadzwonił do mnie i prosił o pomoc żebym, przyszedł do niego pracować.
Wiadomym więc że kolejność ustawiania umowy należała do mnie mogłem próbować ustawić ją i dopasowywać do możliwości jakie jest skłonny podpisać ze mną umowę, też i tym sposobem, wyciągnąłem zadowalającą mnie sytuację, a przynajmniej kompromisową.
Dlatego też jak pisałem już ostatnio o planach marzeniach, i tym podobnych rzeczach, jakoś łatwiej mi było napisać niż to wprowadzić.
Teraz mam okazję więc zaczynam zmienia się tryb życia tryb planowania i chęci ich realizowania, z pewnością będę starał się, być bardziej dosłowny niż tylko słowny, moje próby będą opierały się na konkretnych ruchach, czasem mogą zdarzyć sie nawet nie zaplanowane, lecz na tym, twierdzę polega życie, muszę tylko określić sobie od czego chciał bym zacząć.
I tutaj mam problem, bo nie wiem, faktem jest brakuje, tej bliskości osoby drugiej, która wspiera mówi słodzi i czasem wręcz zdenerwuje :) czyli jak w moim przypadku i orientacji (kobiety) druga sprawa może realizacja materialnych zapotrzebowań lub marzeń, i beztroskiego życia (beztroskie w sensie rozrywkowy, bez planu, skomplikowanego myślenia, i tym podobnych zawirowań życiowych) lub może jeszcze parę innych drug.
W tym właśnie napotykam problem, pragnienie drugiej osoby, dotyka każdego. Każdy wie jak bardzo może brakować, miłości, ale również każdy w jakiś, na swój sposób to przeżywa i odreagowuje, na ten duchowy, i materialny sposób.
Może kiedyś dojdę do porozumienia własnych pragnień i dawania szczęścia innym, jak na razie będę próbował, starał się robić wszystko żeby być szczerym, względem siebie facetem mówić i czuć a co najważniejsze mówić co czuję, a nie starać sie omijać to bokami i podchodzić od wyrażę się nie przyzwoicie "dupy strony"
Zaczynam od powrotu dbania o Siebie, własne sprawy, i porządku wokół siebie, myślę że może i dość trudne zadania ale jak na ironie i również łatwe, a to chyba jeden z głównych powodów które muszą rozpocząć tą ścieżkę zmian zacząć od tych spraw które najwięcej potrafią w dłuższym okresie czasu zmienić podejście i wizerunek własnego spojrzenia na okolice i otaczający mnie świat, gdyż to co widzimy na co dzień, wydaje mi się że i kształci nasz wizerunek na cały dzień kiedy otworzymy oczy.
W końcu gdy otworzymy oczy i zobaczymy nie ład zmęczenie, w dodatku świadomość tego ze mogło być lepiej, mało snu, lub wiele innych spraw które po prostu podświadomie działają na naszą psychikę, która w końcu nabiera wyrazu przy pierwszym ruchu kiedy otwieramy oczy po odpoczynku po całym dniu naszych działań, więc to właśnie chce zmienić zacząć od tych rzeczy tworzących nasze podejście do reszty czasu w jakim będziemy przebywać z otwartymi oczami i przyjmować go na klatę :D
Więc życzę sobie powodzenia, jak i również myślę że to moje podejście trochę i naprowadzi innych na jakiś motyw cel i ruch. (jednak muszę brać pod uwagę to że każdy z nas jest inny, ale każdy z nas ma pewne sprawy porównywalne u każdego z którymi na co dzień się borykamy...
Pozdrawiam, zapraszam do dyskusji..
Jako że nie dawno rozpocząłem pracę, i już po krótkim czasie zmieniłem ją znowu na nową, oczywiście ze względów, dużo bardziej korzystniejszej umowy, jestem dość w trochę zakłopotanej sytuacji psychicznej.
Przynajmniej byłem, gdyż nie jest to dość miła sytuacja, kiedy trzeba powiedzieć obecnemu szefowi że niestety ale zmieniam pracę i muszę się zwolnić, ponieważ dostałem korzystniejszą umowę, chociażby dla tego że pracę miałem zaklepaną o dużo miesięcy prędzej i wyczekiwał mnie, lecz niestety. Siła umowy godzin pracy warunków jakie, gwarantuje, i oczywiście pieniędzy, musiałem zadecydować, tak jak rozum podpowiada.
Dziś już zaczynam nową pracę, nową nie wiem czy to mogę nawet tak nazwać gdyż już pracowałem tam, lecz umowa nigdy nie była tak atrakcyjna jak teraz.
Atrakcyjność umowy wzięła się z tegoż powodu, ponieważ nie ja prosiłem o tą pracę lecz praca a dosłownie były szef, zadzwonił do mnie i prosił o pomoc żebym, przyszedł do niego pracować.
Wiadomym więc że kolejność ustawiania umowy należała do mnie mogłem próbować ustawić ją i dopasowywać do możliwości jakie jest skłonny podpisać ze mną umowę, też i tym sposobem, wyciągnąłem zadowalającą mnie sytuację, a przynajmniej kompromisową.
Dlatego też jak pisałem już ostatnio o planach marzeniach, i tym podobnych rzeczach, jakoś łatwiej mi było napisać niż to wprowadzić.
Teraz mam okazję więc zaczynam zmienia się tryb życia tryb planowania i chęci ich realizowania, z pewnością będę starał się, być bardziej dosłowny niż tylko słowny, moje próby będą opierały się na konkretnych ruchach, czasem mogą zdarzyć sie nawet nie zaplanowane, lecz na tym, twierdzę polega życie, muszę tylko określić sobie od czego chciał bym zacząć.
I tutaj mam problem, bo nie wiem, faktem jest brakuje, tej bliskości osoby drugiej, która wspiera mówi słodzi i czasem wręcz zdenerwuje :) czyli jak w moim przypadku i orientacji (kobiety) druga sprawa może realizacja materialnych zapotrzebowań lub marzeń, i beztroskiego życia (beztroskie w sensie rozrywkowy, bez planu, skomplikowanego myślenia, i tym podobnych zawirowań życiowych) lub może jeszcze parę innych drug.
W tym właśnie napotykam problem, pragnienie drugiej osoby, dotyka każdego. Każdy wie jak bardzo może brakować, miłości, ale również każdy w jakiś, na swój sposób to przeżywa i odreagowuje, na ten duchowy, i materialny sposób.
Może kiedyś dojdę do porozumienia własnych pragnień i dawania szczęścia innym, jak na razie będę próbował, starał się robić wszystko żeby być szczerym, względem siebie facetem mówić i czuć a co najważniejsze mówić co czuję, a nie starać sie omijać to bokami i podchodzić od wyrażę się nie przyzwoicie "dupy strony"
Zaczynam od powrotu dbania o Siebie, własne sprawy, i porządku wokół siebie, myślę że może i dość trudne zadania ale jak na ironie i również łatwe, a to chyba jeden z głównych powodów które muszą rozpocząć tą ścieżkę zmian zacząć od tych spraw które najwięcej potrafią w dłuższym okresie czasu zmienić podejście i wizerunek własnego spojrzenia na okolice i otaczający mnie świat, gdyż to co widzimy na co dzień, wydaje mi się że i kształci nasz wizerunek na cały dzień kiedy otworzymy oczy.
W końcu gdy otworzymy oczy i zobaczymy nie ład zmęczenie, w dodatku świadomość tego ze mogło być lepiej, mało snu, lub wiele innych spraw które po prostu podświadomie działają na naszą psychikę, która w końcu nabiera wyrazu przy pierwszym ruchu kiedy otwieramy oczy po odpoczynku po całym dniu naszych działań, więc to właśnie chce zmienić zacząć od tych rzeczy tworzących nasze podejście do reszty czasu w jakim będziemy przebywać z otwartymi oczami i przyjmować go na klatę :D
Więc życzę sobie powodzenia, jak i również myślę że to moje podejście trochę i naprowadzi innych na jakiś motyw cel i ruch. (jednak muszę brać pod uwagę to że każdy z nas jest inny, ale każdy z nas ma pewne sprawy porównywalne u każdego z którymi na co dzień się borykamy...
Pozdrawiam, zapraszam do dyskusji..
niedziela, 15 kwietnia 2012
13-nastolatek, ekstremalna dorosłość- strach
Dziś nawiążę dalej do zachowania typu faceta, mojego myślenia mając 26 lat,z pewnością zawinąłem okres właśnie w tym wieku jako 13nastolatka jak i ekstremalnej dorosłości, co uważam ze wszystko z tym wiąże się strach ekstremalna dorosłość napotkała mnie wtedy kiedy pierwszy raz oświadczyłem się w tym momencie zrobiłem się, zbyt poważny, zachowywałem się jak facet mający już wszystko ułożone i dziadowałem było by co opisywać, znowu motyw 13nastolatka widocznie odezwał sie w tym momencie kiedy mam plany, kierunki w których chciał bym podążyć lecz strach i obawa przed porażką lub pewną częściową porażką związaną choć z jednym z tych planów które mam określone w sobie, jest to dość skomplikowane ale zastanawiam się nad tym czy nie powinno się być szczerym i nie starać sobie ułatwiać tej drogi czyli jeśli jakiś wytyczony punkt mamy przed sobą i można spróbować go osiągnąć, muszę działać i dążyć, jeśli nawinie sie porażka będzie czas na rachunek z tego i dalszy ciąg planowania i życia dalej kiedy znowu zaczynam coś robić w tym kierunku i w czasie niego wychodzę z nie dokończonym zdaniem, czyli rezygnuję w połowie i czekam znowu na okazję zaczyna się moim zdaniem ten etap 13nastolatka gdyż nie chce, doznać porażki, i nie chcę znowu myśleć nad inną opcją chce zostawić to i że nazwę to tak brzydko "wygrać" po swojej myśli, co dochodzi czasem do mnie, że nie da się tak, a gdy te, tak zwane błędne koło owija się wokół mnie po prostu przedłużam czas w którym mógł bym przeznaczyć na dalszą rozgrywkę życia, nie można pozostawiać czasu na rozwiązywanie problemów tylko i wyłącznie dla tykającej wskazówki zegara, ona ma (taki moim zdaniem) tykać po to żeby nas popędzać do działania i starania się do wykonania jak największej ilości planów i planowania w razie porażki, i jeśli chodzi o ten strach, myślę że właśnie on wygrywa to najgorszy przyjaciel człowieka strach przed którym nie możemy okazać się silniejszym, lub okazać mu skruchy lecz bojaźń i ucieczka od niego tylko to pozostaje najczęściej, przy człowieku.
Źle źle i jeszcze raz źle, dlatego też myślę że muszę w końcu postawić sobie parę spraw jasno, postawić go na jak najbliższym tyknięciu wskazówki zegara i zobaczyć co przyniesie kolejny jego ruch. To jak nie kończąca sie bomba z zapłonem ustalonym na pewien okres czasu w którym przesunie się jedno tyknięcie za daleko, ale w końcu to normalna rzecz, każdego dotyka podmuch zimnego wiatru w którym zgasi tą świeczkę, z której pozyskujemy promień miłości życia, szacunku, i mądrości.
Czy życie Stwarzane przez nas i ustanawianie najprostszych drug jest najlepszym jakim mogli byśmy uzyskać??
Nie, a dlaczego ?? ponieważ gdy tylko prostujemy sobie drogę nie stwarzamy momentów w których możemy być szczęśliwi lub źli, jak i załamani, to właśnie te kwestie życia, normują w nas ten najważniejszy punkt, a mianowicie punkt miłości i chęci życia dla choćby jednej chwili, dla której uznajemy że warto było żyć, co tu dużo mówić.
Jeśli nie pokonamy strachu, wiary w różnego rodzaju zabobony i nie określimy sobie punktów do któych będziemy dążyć jak najprędzej i stwarzać ich coraz więcej, nie doznamy tego najważniejszego.
Tak szczerzę, teraz naszła mnie myśl że to wszystko co opisałem można by porównać z drogą życia Jezusa który właśnie nie wybierał tej prostej drogi lecz tą krętą z wiatrem sypiącym piach w oczy w jego kierunku, i może i piszą że on sam wiedział wszystko co go czeka lecz ta droga była dla niego napisana przez pana w którego wierzył i ufał jako Jego Ojcu, lecz to uważam nie było całkiem tak ze widział wszystko, tylko sam kierował sobą bo wiedział po prostu, którędy jest droga do miłości, miłosierdzia i sprawiedliwości wobec Siebie jak i innych, tak też ja chciał bym postąpić, na pewno nie jest mi dane być kapłanem :) ale drogi moga być różne, a tylko od nas zależy jak chcemy żeby je przeżyć :) czy z łzami smutki i radości czy tylko z wiecznym brakiem jakichkolwiek doznań, wywołujących w nas emocje.
Jest to ciężkie do pojęcia ale i jest to coś wspaniałego do próbowania zrozumienia.
Oj może zakończę ten wpis dzisiaj bo jeszcze parę spraw zostało do załatwienia, a mógł bym sie rozpisywać i rozpisywać na ten temat ponieważ mam wiele do powiedzenia...
Pozdrawiam wszystkich czytelników i zapraszam do dyskusji, o waszym pojęciu i uwagach jak widzicie drogę do szczęścia i miłości.
Źle źle i jeszcze raz źle, dlatego też myślę że muszę w końcu postawić sobie parę spraw jasno, postawić go na jak najbliższym tyknięciu wskazówki zegara i zobaczyć co przyniesie kolejny jego ruch. To jak nie kończąca sie bomba z zapłonem ustalonym na pewien okres czasu w którym przesunie się jedno tyknięcie za daleko, ale w końcu to normalna rzecz, każdego dotyka podmuch zimnego wiatru w którym zgasi tą świeczkę, z której pozyskujemy promień miłości życia, szacunku, i mądrości.
Czy życie Stwarzane przez nas i ustanawianie najprostszych drug jest najlepszym jakim mogli byśmy uzyskać??
Nie, a dlaczego ?? ponieważ gdy tylko prostujemy sobie drogę nie stwarzamy momentów w których możemy być szczęśliwi lub źli, jak i załamani, to właśnie te kwestie życia, normują w nas ten najważniejszy punkt, a mianowicie punkt miłości i chęci życia dla choćby jednej chwili, dla której uznajemy że warto było żyć, co tu dużo mówić.
Jeśli nie pokonamy strachu, wiary w różnego rodzaju zabobony i nie określimy sobie punktów do któych będziemy dążyć jak najprędzej i stwarzać ich coraz więcej, nie doznamy tego najważniejszego.
Tak szczerzę, teraz naszła mnie myśl że to wszystko co opisałem można by porównać z drogą życia Jezusa który właśnie nie wybierał tej prostej drogi lecz tą krętą z wiatrem sypiącym piach w oczy w jego kierunku, i może i piszą że on sam wiedział wszystko co go czeka lecz ta droga była dla niego napisana przez pana w którego wierzył i ufał jako Jego Ojcu, lecz to uważam nie było całkiem tak ze widział wszystko, tylko sam kierował sobą bo wiedział po prostu, którędy jest droga do miłości, miłosierdzia i sprawiedliwości wobec Siebie jak i innych, tak też ja chciał bym postąpić, na pewno nie jest mi dane być kapłanem :) ale drogi moga być różne, a tylko od nas zależy jak chcemy żeby je przeżyć :) czy z łzami smutki i radości czy tylko z wiecznym brakiem jakichkolwiek doznań, wywołujących w nas emocje.
Jest to ciężkie do pojęcia ale i jest to coś wspaniałego do próbowania zrozumienia.
Oj może zakończę ten wpis dzisiaj bo jeszcze parę spraw zostało do załatwienia, a mógł bym sie rozpisywać i rozpisywać na ten temat ponieważ mam wiele do powiedzenia...
Pozdrawiam wszystkich czytelników i zapraszam do dyskusji, o waszym pojęciu i uwagach jak widzicie drogę do szczęścia i miłości.
sobota, 7 kwietnia 2012
Ekscesy
Czasami ekscesy życiowe, i nasze działania są chyba wielkimi problemami bo wiemy co chcemy a robimy centralnie przeciwnie własnym przekonaniom, i różnym typom ruchu jakie nas kieruje serce jak i rozum, i jak tu się kierować swoim uczuciom, kiedy po prostu nie możemy bo nie wiemy co może się stać ale też, jest mała świadomość że może wszystko zniszczyć jakikolwiek ruch i wtedy zostajemy przy przeciwieństwach naszych zamiarów, to jest największy problem jaki chodzi mi od paru miesięcy po głowie, co robić, jak działać, czasem czuje choćbym poszedł na ryby zarzucił wędkę i szukał szczęścia, łapiąc go z zaplątaną żyłką, o i to chyba dobre porównanie bo zatrzymuje się na tym suple który nie pozwala się dać pokonać.
Dziś chyba piszę trochę bardziej psychologicznie, ale myślę że muszę trochę wyrzucić moich jako taki, przemyśleń filozoficznych, i tym podobnych przemyśleń, bo gdybym tego nie zrobił z pewnością zapanowało by to w całości moją głowę, jak i życie, a w ten sposób jakoś normuję moje przemyślenia i nie daję się im opanować choć, chciał bym, znaleźć rozwiązanie, na ten niesamowity problem jaki trapi moją głowę, jedyne co mogę powiedzieć pewne kroki już zostały zrobione w którym sobie powiedziałem że praca zarobek i tym podobne kiedy będą dojdę do dalszych działań, a jednak nadal mam znak stop przed myślami i działaniem, nadal, jest we mnie coś co nie pozwala na ruchy do przodu choć wcale mi się to nie podoba, ale też nie chcę pozwolić na jakąkolwiek stratę, bo uważam że to może być to co szukam, a plan, hm,.. właśnie czy w ogóle jest potrzebny plan czy wystarczy czas i jego skutki które jak wiadomo potrafią działać i czynić różne rzeczy, tylko znowu powstaje problem czasem ten czas nie działa sam musimy poczynić ruchy, i znowu wracam do tego problemu jaki we mnie jest.... Kurczę nie wiem jak tu racjonalnie podejść do tego jak to wszystko widzieć, działać, planować, no dosłownie nie wiem.
Co jedyne nachodzi mi na myśl Miłość jest czymś skomplikowanym czym nie możemy ruszać zbyt mocno ale też nie możemy reagować na nią bez przemyślenia, trzeba znać, a co ważne i najważniejsze znać SIEBIE nikogo więcej, bez tego nie zdołamy pokonać reszty uczuć,
A kiedy tylko coś chcemy musimy nie błagać o to żeby to było nasze ale byle było wybrane tak jak najlepiej pasuje dla każdego z nas, nie możemy powiedzieć tak tego chcemy i to musimy mieć, ale musimy powiedzieć tak chcemy ale niech to będzie i stanie się tak żeby było jak najlepiej dla każdego, niech plany ułożą się dosłownie i racjonalnie do postaw każdego z nas... co tu dużo mówić czas, życie, miłość , szacunek, zrozumienie, i wiele innych podstawowych naszych życiowych słów na które się napotykamy, Trzeba je uszanować i zrozumieć.
Ważne jedno otwórz oczy zobacz co się dzieje wokół nie patrz za daleko bo wiele rzeczy jest bardzo blisko, tylko wyciągnijmy rękę a dotkniemy to tego chcemy.
Dzisiaj z pewnością nie miło się czytało ten wpis, lecz jak wspominałem filozofia moja i pisanie prosto z języka wytwarza we mnie takie zagubienie i nie trzymanie się całości lecz myślę że coś przekazu wstawiłem choćby dla siebie tutaj, i wypisałem jedne z najważniejszych spraw jakie dręczą od kilku miesięcy ..
Pozdrawiam wszystkich czytelników..
Dziś chyba piszę trochę bardziej psychologicznie, ale myślę że muszę trochę wyrzucić moich jako taki, przemyśleń filozoficznych, i tym podobnych przemyśleń, bo gdybym tego nie zrobił z pewnością zapanowało by to w całości moją głowę, jak i życie, a w ten sposób jakoś normuję moje przemyślenia i nie daję się im opanować choć, chciał bym, znaleźć rozwiązanie, na ten niesamowity problem jaki trapi moją głowę, jedyne co mogę powiedzieć pewne kroki już zostały zrobione w którym sobie powiedziałem że praca zarobek i tym podobne kiedy będą dojdę do dalszych działań, a jednak nadal mam znak stop przed myślami i działaniem, nadal, jest we mnie coś co nie pozwala na ruchy do przodu choć wcale mi się to nie podoba, ale też nie chcę pozwolić na jakąkolwiek stratę, bo uważam że to może być to co szukam, a plan, hm,.. właśnie czy w ogóle jest potrzebny plan czy wystarczy czas i jego skutki które jak wiadomo potrafią działać i czynić różne rzeczy, tylko znowu powstaje problem czasem ten czas nie działa sam musimy poczynić ruchy, i znowu wracam do tego problemu jaki we mnie jest.... Kurczę nie wiem jak tu racjonalnie podejść do tego jak to wszystko widzieć, działać, planować, no dosłownie nie wiem.
Co jedyne nachodzi mi na myśl Miłość jest czymś skomplikowanym czym nie możemy ruszać zbyt mocno ale też nie możemy reagować na nią bez przemyślenia, trzeba znać, a co ważne i najważniejsze znać SIEBIE nikogo więcej, bez tego nie zdołamy pokonać reszty uczuć,
A kiedy tylko coś chcemy musimy nie błagać o to żeby to było nasze ale byle było wybrane tak jak najlepiej pasuje dla każdego z nas, nie możemy powiedzieć tak tego chcemy i to musimy mieć, ale musimy powiedzieć tak chcemy ale niech to będzie i stanie się tak żeby było jak najlepiej dla każdego, niech plany ułożą się dosłownie i racjonalnie do postaw każdego z nas... co tu dużo mówić czas, życie, miłość , szacunek, zrozumienie, i wiele innych podstawowych naszych życiowych słów na które się napotykamy, Trzeba je uszanować i zrozumieć.
Ważne jedno otwórz oczy zobacz co się dzieje wokół nie patrz za daleko bo wiele rzeczy jest bardzo blisko, tylko wyciągnijmy rękę a dotkniemy to tego chcemy.
Dzisiaj z pewnością nie miło się czytało ten wpis, lecz jak wspominałem filozofia moja i pisanie prosto z języka wytwarza we mnie takie zagubienie i nie trzymanie się całości lecz myślę że coś przekazu wstawiłem choćby dla siebie tutaj, i wypisałem jedne z najważniejszych spraw jakie dręczą od kilku miesięcy ..
Pozdrawiam wszystkich czytelników..
czwartek, 22 marca 2012
Przewlekła Radość...
No tak Przewlekła, czasem dobrze czasem źle, ale jak to juz u każdego bywa nie ma, wiecznie życia z uśmiechem na twarzy i tak też nie ma w moim życiu, myślę że to prawidłowo, bo co by było gdyby tylko kolory były żywe, fantastyczne, olśniewające promieniami słońca nasze twarze - myślę ze żadne bo nie musieli byśmy nad niczym myśleć, przemyśleć różnych spraw, główkować, próbować rozwikłać życiowe zagadki, to jest cały sens istnienia starać się, coraz bardziej ulepszać życie, i wszystko co w około niego, "nie ma słodyczy bez, ciężkiej pracy"
Wracając do Siebie...
Zacznę może nie po kolei, gdyż dziś zacząłem pracę, tak znalazłem miłą fajna pracę, ogrodnicze, różnego rodzaju czynności z tym związane, było nie źle działo się dużo i mało, to jest coś co potrzeba każdemu :)
A wracając do reszty chyba w końcu od warzyłem się do paru spraw, z którymi mam dość poważny, problem jak co i w ogóle zrobić.
Jak to się już mówi "kiedy słońce zaświeci rozwiązań wiele, kiedy jest ich zbyt dużo, zostajemy przy monotonii " tak tak myślę bo wtedy nie wiemy co najlepiej by było nie wiemy co powiedzieć " jak uderzyć " do słownie nie wiemy jak poradzić sobie z czymś w czym mamy serce otwarte a buzie zamkniętą.. Lecz myślę że i czas czasem pokarze skrócony plan rozwiązań ułoży życie pod nas rozwiąże sam wiele problemów.
Ale czasem nawet w to wątpię, dlaczego?? A no dlatego gdyż czasem kiedy pojawia się okno w którym widzi się rozwiązanie i dążymy do otwarcia tegoż okna, podchodzimy zbyt szybko i zbyt spontanicznie, lub po prostu nie trafiamy w moment przełomowy i cofamy się w dalszy monotonny sposób ciągnięcia naszych myśli, i tak chyba ja mam, prawie z każdym problemem, tylko ze czasem uciekam od niego sam kiedy widzę choć cień porażki po prostu wolę się usunąć i czekać na dogodniejszy moment, ale i też czasem podchodzi mi myśl, czy tak czasem tu nie chodzi o kwestie ryzyka, spróbowania...
Może i tak, może i o to chodzi, ale myśląc głębiej możemy sprawić sobie wiele kłopotów, i to nie dosłownie mówiąc sobie ale, swojemu otoczeniu, ponieważ możemy zrobić coś co uważamy za słuszne, a tak naprawdę zrobimy coś co poniesie za sobą większe konsekwencje niż nam się może nam się wydawać.
No nic takie moje po części, przemyślenia, wyrażone może trochę bardziej metaforami niż konkretem.
Lecz może lepiej nie wyrażać swojego problemu w konkretach gdyż blog jest publiczny i może być ktoś kto to przeczyta lepiej niech po prostu wstawia swój problem w to co piszę, a i może lepiej odbierze to co ja po prostu myślę a z czym nie potrafię sobie dać rady i znajdzie drogę wyjścia lub tą uliczkę w którą powinno się najwłaściwiej wybrać...
Skończę na dziś już skrobać ten wpis bo chyba kończy mi się wena, choć myśli głowa pełna, więc i bedę starał się poruszać ten temat nadal, w dalszych częściach wpisu
Pozdrawiam Wszystkich czytających którzy dotrwali do końca
Jeśli wpis się spodobał proszę o uznanie i podzielenie się z innymi..
Wracając do Siebie...
Zacznę może nie po kolei, gdyż dziś zacząłem pracę, tak znalazłem miłą fajna pracę, ogrodnicze, różnego rodzaju czynności z tym związane, było nie źle działo się dużo i mało, to jest coś co potrzeba każdemu :)
A wracając do reszty chyba w końcu od warzyłem się do paru spraw, z którymi mam dość poważny, problem jak co i w ogóle zrobić.
Jak to się już mówi "kiedy słońce zaświeci rozwiązań wiele, kiedy jest ich zbyt dużo, zostajemy przy monotonii " tak tak myślę bo wtedy nie wiemy co najlepiej by było nie wiemy co powiedzieć " jak uderzyć " do słownie nie wiemy jak poradzić sobie z czymś w czym mamy serce otwarte a buzie zamkniętą.. Lecz myślę że i czas czasem pokarze skrócony plan rozwiązań ułoży życie pod nas rozwiąże sam wiele problemów.
Ale czasem nawet w to wątpię, dlaczego?? A no dlatego gdyż czasem kiedy pojawia się okno w którym widzi się rozwiązanie i dążymy do otwarcia tegoż okna, podchodzimy zbyt szybko i zbyt spontanicznie, lub po prostu nie trafiamy w moment przełomowy i cofamy się w dalszy monotonny sposób ciągnięcia naszych myśli, i tak chyba ja mam, prawie z każdym problemem, tylko ze czasem uciekam od niego sam kiedy widzę choć cień porażki po prostu wolę się usunąć i czekać na dogodniejszy moment, ale i też czasem podchodzi mi myśl, czy tak czasem tu nie chodzi o kwestie ryzyka, spróbowania...
Może i tak, może i o to chodzi, ale myśląc głębiej możemy sprawić sobie wiele kłopotów, i to nie dosłownie mówiąc sobie ale, swojemu otoczeniu, ponieważ możemy zrobić coś co uważamy za słuszne, a tak naprawdę zrobimy coś co poniesie za sobą większe konsekwencje niż nam się może nam się wydawać.
No nic takie moje po części, przemyślenia, wyrażone może trochę bardziej metaforami niż konkretem.
Lecz może lepiej nie wyrażać swojego problemu w konkretach gdyż blog jest publiczny i może być ktoś kto to przeczyta lepiej niech po prostu wstawia swój problem w to co piszę, a i może lepiej odbierze to co ja po prostu myślę a z czym nie potrafię sobie dać rady i znajdzie drogę wyjścia lub tą uliczkę w którą powinno się najwłaściwiej wybrać...
Skończę na dziś już skrobać ten wpis bo chyba kończy mi się wena, choć myśli głowa pełna, więc i bedę starał się poruszać ten temat nadal, w dalszych częściach wpisu
Pozdrawiam Wszystkich czytających którzy dotrwali do końca
Jeśli wpis się spodobał proszę o uznanie i podzielenie się z innymi..
sobota, 25 lutego 2012
Co myśleć ?? Kobieta- mężczyzna, a przyjaźń ??
Przyjaźń hmm a konkretnie między kobietą, a mężczyzną...
Spróbuję sobie odpowiedzieć na to pytanie, jeśli opierać się naukowo nad tym pytaniem jak i również stwierdzeniem, można by powiedzieć że istnieje do pewnego momentu w którym dwoje ludzi nie polubi siebie zbyt bardzo, więc jak tu można mówić o przyjaźni jako tako, możliwe że występuje u osób które już maja po układane od deski do deski w życiu, ale na pewno nie u osób które nadal szukają drogi :) do szczęścia, więc można by prosto odpowiedzieć na to pytanie sobie, że istnieje przyjaźń ale tylko przez krótką chwilę... więc może na razie tą rozkminkę i dalszy rozwój pozostawię na kiedy indziej,
A teraz do konkretów...
Mam już duży odstęp od ostatniego wpisu były one dość mocno wpisywane pod presją uczuć dziś już wiem ze te uczucia już zgasły wiec i piszę na spokojnie duchowo :) i niech tak pozostanie.
A więc co tu napisać no ogólnie to nadal siedzę w domu czekam na rozpoczęcie sezonu pracy.
A to już nie długo, jak się cieszę :)
Czy ten czas dobrze spożytkowałem myślę że jeszcze przyjdzie oceniać i robić podsumowanie, teraz sobie zostawię spokój i popiszę i pożyję wolnym, spokojnym, zostało u mnie wiele rzeczy do dopracowania :) jak sam mindset czyli planowanie i układanie wszystkiego tak żeby nie psuć umysłu w nie potrzebnych sytuacjach :)
Dobrze skończę na dzisiaj bo i dzisiaj nie mam dużej weny na pisanie choć palce proszą się o więcej to jednak głowa mówi nom już nic nie wymyślę na dzisiaj :)
Pozdrawiam czytelników myślę że ktoś mógł by coś napisać co sądzi o przyjaźni :)
niedziela, 15 stycznia 2012
Dopasowanie się
Do tego Obrazka chciałbym dzisiaj nawiązać, temat dzisiejszego wpisu i w sumie zapewnić ciągłość kolejnego (chyba).
A więc może wstęp ujmę tak..
Każdy z nas, chce należeć do grupy społeczności która wydaje się być tą odpowiednią, najczęściej takie stereotypy, są wymieniane materialne. Te które pokazują nam władzę, sztuczną najczęściej tolerancje innych, ale to chyba nie tak.
Mamy w sobie coś właśnie w sobie takiego co tworzy nas oryginalnym, takim jak np na tym obrazku wyróżniający się człowiek, ale spojrzałem na niego trochę inaczej ponieważ uważam że wszyscy, są po prostu tacy jak reszta nie ma wyróżnień tylko ukrywamy się, niszczymy swoje marzenia, lub jakieś uczucia których się wstydzimy, bo po prostu nie pasują do otoczenia, kurcze jak tak może w ogóle może być, czemu jesteśmy tak mocno zakorzenieni w tym że nie wypada być SOBĄ, dlaczego osoba która decyduje się być tym kim pragnie robić tak jak uważa za słuszne, lub być np bardziej czułym, niż inni i z takich powodów zostaje nazwany przez resztę "dziwakiem" .
Nie jednego człowieka takie coś spotkało, stara się dopasować nawet do czegoś co nie odczuwa ze to robi bo np.: Kocha kogoś i widzi że nie odpowiadają tej osobie pewne jego cechy i zaczyna zmieniać się nawet, często nie świadomie, ale taki wpływ wywiera na nas właśnie chęć zdobycia czegoś dopasowania się itp.
Nie można tak kurcze przecież, każde niby dziwne nasze jakieś zachcianki, pomysły to coś naszego oryginalnego. Sam po sobie też to odczułem, że chcąc się dopasować, lub po prostu być zauważalnym, robi się całkiem innym, gubimy się w tym i w dodatku niszczymy wszystko, bo po pierwsze nie wiemy jak się zachowywać w ciągłości zdarzeń, wchodzimy w kłamstewka, później kłamstwa, zaczynamy niszczyć wszystko po kolei, ile trzeba przeżyć żeby takie coś odkryć w sobie, sam np: bym nie zauważył tego gdyby nie różne wydarzenia w życiu, które też jako tako stworzyły mnie dość bardziej uczuciowy, wrażliwy przynajmniej tak mi się zdaje, z pewnością gdyby nie teraz ten wpis napisał bym (heh dziwne co ??) ale nie w tym rzecz bo właśnie jest się sobą.
Nie jest to łatwe, a wręcz jest to Trudne być Sobą, bo zawsze układamy plan żeby dotrzeć np.: do miłości drugiej osoby, planujemy, jak się odezwać, w jakim momencie, czy to będzie dobre, i najczęściej kierujemy się biegiem wydarzeń,
Co ostatnio wyczytałem to to że właśnie nasz mózg niszczy naszą kreatywność kiedy zapamiętujemy przykre zdarzenia, i przychodzi czas w którym znowu wchodzimy w podobny moment i otwiera nam się obawa do tego żeby nie popełnić znowu tego samego błędu, nasza kreatywność właśnie w tym momencie wypada, i włącza się (nazwał bym to systemem obronnym) taki odruch w którym analizujemy wtedy robiliśmy tak było ok ale coś się zepsuło więc nie możemy tego zrobić zróbmy tak jak komuś wyszło, lub właśnie zbyt dużo szukamy okazji żeby dotrzeć do celu, szukamy najprostszej drogi, można by powiedzieć właśnie przecież wtedy myślimy, ale moje zdanie jest takie ze nie właśnie wtedy się blokujemy popadamy np w jakąś mini depresje boimy się np.: bólu. I to jest to bo właśnie mózg Tworzy nam te blokady, a naszym zadaniem jest je odczytać i powstrzymać, nie jest to łatwe, ale wydaje mi się że kiedy raz już to pokona się, to później już nie będzie już problemu z tym żeby uczyć się na błędach ale nie tracić ujmę drastycznie Swojej tożsamości.
Moje wnioski takie.
Trzeba złe wspomnienia oddzielić wielką krechą, zatrzymać je dla siebie ale być Sobą i dążyć do swoich marzeń, chęci robienia tego co wydaje nam się że lubimy, i tak jak chcemy :D
Jeśli zdania nie kleją się lub są nie zrozumiałe nie miejcie mi tego za złe po prostu piszę, jak pomyślę, a i problem mam z układaniem zdań, wydaje mi się że z biegiem czasu i dalszego pisania poradzę sobie z Tym problemem.
Zapraszam do polubienia Blogu jeśli się podoba :D
A więc może wstęp ujmę tak..
Każdy z nas, chce należeć do grupy społeczności która wydaje się być tą odpowiednią, najczęściej takie stereotypy, są wymieniane materialne. Te które pokazują nam władzę, sztuczną najczęściej tolerancje innych, ale to chyba nie tak.
Mamy w sobie coś właśnie w sobie takiego co tworzy nas oryginalnym, takim jak np na tym obrazku wyróżniający się człowiek, ale spojrzałem na niego trochę inaczej ponieważ uważam że wszyscy, są po prostu tacy jak reszta nie ma wyróżnień tylko ukrywamy się, niszczymy swoje marzenia, lub jakieś uczucia których się wstydzimy, bo po prostu nie pasują do otoczenia, kurcze jak tak może w ogóle może być, czemu jesteśmy tak mocno zakorzenieni w tym że nie wypada być SOBĄ, dlaczego osoba która decyduje się być tym kim pragnie robić tak jak uważa za słuszne, lub być np bardziej czułym, niż inni i z takich powodów zostaje nazwany przez resztę "dziwakiem" .
Nie jednego człowieka takie coś spotkało, stara się dopasować nawet do czegoś co nie odczuwa ze to robi bo np.: Kocha kogoś i widzi że nie odpowiadają tej osobie pewne jego cechy i zaczyna zmieniać się nawet, często nie świadomie, ale taki wpływ wywiera na nas właśnie chęć zdobycia czegoś dopasowania się itp.
Nie można tak kurcze przecież, każde niby dziwne nasze jakieś zachcianki, pomysły to coś naszego oryginalnego. Sam po sobie też to odczułem, że chcąc się dopasować, lub po prostu być zauważalnym, robi się całkiem innym, gubimy się w tym i w dodatku niszczymy wszystko, bo po pierwsze nie wiemy jak się zachowywać w ciągłości zdarzeń, wchodzimy w kłamstewka, później kłamstwa, zaczynamy niszczyć wszystko po kolei, ile trzeba przeżyć żeby takie coś odkryć w sobie, sam np: bym nie zauważył tego gdyby nie różne wydarzenia w życiu, które też jako tako stworzyły mnie dość bardziej uczuciowy, wrażliwy przynajmniej tak mi się zdaje, z pewnością gdyby nie teraz ten wpis napisał bym (heh dziwne co ??) ale nie w tym rzecz bo właśnie jest się sobą.
Nie jest to łatwe, a wręcz jest to Trudne być Sobą, bo zawsze układamy plan żeby dotrzeć np.: do miłości drugiej osoby, planujemy, jak się odezwać, w jakim momencie, czy to będzie dobre, i najczęściej kierujemy się biegiem wydarzeń,
Co ostatnio wyczytałem to to że właśnie nasz mózg niszczy naszą kreatywność kiedy zapamiętujemy przykre zdarzenia, i przychodzi czas w którym znowu wchodzimy w podobny moment i otwiera nam się obawa do tego żeby nie popełnić znowu tego samego błędu, nasza kreatywność właśnie w tym momencie wypada, i włącza się (nazwał bym to systemem obronnym) taki odruch w którym analizujemy wtedy robiliśmy tak było ok ale coś się zepsuło więc nie możemy tego zrobić zróbmy tak jak komuś wyszło, lub właśnie zbyt dużo szukamy okazji żeby dotrzeć do celu, szukamy najprostszej drogi, można by powiedzieć właśnie przecież wtedy myślimy, ale moje zdanie jest takie ze nie właśnie wtedy się blokujemy popadamy np w jakąś mini depresje boimy się np.: bólu. I to jest to bo właśnie mózg Tworzy nam te blokady, a naszym zadaniem jest je odczytać i powstrzymać, nie jest to łatwe, ale wydaje mi się że kiedy raz już to pokona się, to później już nie będzie już problemu z tym żeby uczyć się na błędach ale nie tracić ujmę drastycznie Swojej tożsamości.
Moje wnioski takie.
Trzeba złe wspomnienia oddzielić wielką krechą, zatrzymać je dla siebie ale być Sobą i dążyć do swoich marzeń, chęci robienia tego co wydaje nam się że lubimy, i tak jak chcemy :D
Jeśli zdania nie kleją się lub są nie zrozumiałe nie miejcie mi tego za złe po prostu piszę, jak pomyślę, a i problem mam z układaniem zdań, wydaje mi się że z biegiem czasu i dalszego pisania poradzę sobie z Tym problemem.
Zapraszam do polubienia Blogu jeśli się podoba :D
czwartek, 12 stycznia 2012
Być Kimś , Być sobą
No tak znowu nie odzywałem się długi czas, wiele się zdarzyło wiele myśli przeskoczyło wiele może i też chciało się przemilczeć jak i przeskoczyć myśli pragnień, udoskonaleń.
Nawet nie spojrzałem kiedy ostatni post był napisany, więc nie mam pojęcia od kąt zacząć, ale zacznę może od znowu dziwnej historii.
25grudnia wybrałem się do nowo otwartego klubu z koleżanką którą dopiero co poznałem, chciałem poznać Ją, kim jest wyczytać wszystko z niej, (dziwnie to brzmi) ale chodzi o szukanie doskonałości w kimś, bo chyba każdy tego szuka coś co poruszy go do do następnego kroku, coś co oświeci umysł, zadrży naszym brzuchem, ciałem, i zadrwi z naszych dotychczasowych planów.
I ja wciąż tego szukam wciąż myślę co każdy kolejny dzień podsunie do głowy, jaki ruch postanowi zmienić lub zadrwić z naszej obecności i planów, marzeń.
Słowo zadrwić, jak dla mnie nie oznacza to tylko coś złego, bo czasem z (czegoś) właśnie, dla naszego umysłu, uczucia, może się wydawać złe lub może i być złe, tylko rzadko kiedy bierzemy poprawkę na to, że widocznie po coś to jest, żeby było jeszcze lepiej.
Przed wejściem do klubu z znajomą, spędziliśmy czas w barze, było to nudne.... ciągle komórka, pstrykanie na jej klawiaturze, i te jej przekleństwa z byle kąt, kurcze jakie to dla mnie było dziwne.
Postanowiliśmy właśnie wybrać się do klubu. Ja heh ja do klubu no tak zdarza się i poszedłem, i co mnie na wstępie przy wysiadce spotkało.... Pytanie od niej, brzmiało tak : I jak wrażenia z spotkania?
Przez chwilę się zastanowiłem kurcze co mam powiedzieć przecież nie chcę urazić, a z drugiej strony pomyślałem kurczę nie będziesz szczery, będziesz kłamcą, a z małego dochodzi do coraz większego.
Więc odpowiedziałem średnio
Ona na to Ooo kurczę już użyję sformułowania cenzurowanego.
I zapytała: Dlaczego??
Odpowiedziałem o tych wszystkich minusach które zauważyłem, opowiedziałem też o tym co ok, lecz wiedziałem że na pewno to będzie coś co było pierwsze i ostatnie....
Więc po wyjaśnieniu sobie tych spraw zachodzę pod drzwi wejściowe do klubu z nią, płacimy wstęp wchodzimy i za bramką na chwilę stajemy, wtedy mówi : Idę siusiu poczekaj tutaj.
Poczekałem stojąc w tym przejściu nagle z tłumu wyłania się osoba osoba która bardzo dobrze znam Siostra byłej narzeczonej, uśmiechnąłem się i powiedziałem cześć, żeby było mało boom za nią nagle pojawia się Ona więc też powiedziałem Cześć. Obydwie odpowiedziały. no i żeby się nie zagłębiać w tym wszystkim
idziemy na imprezę stoję z boku i obserwuję, jak ludzie się bawią, czasem z znajomą wymienię parę słówek no ale co to jest nic. I poszła gdzieś podobno do ubikacji, mniejsza o to, nagle ktoś mnie połaskotał heh nie wiedziałem co się dzieje, ale bez żadnych nerwów obróciłem się, zobaczyłem, Koleżanka o której też dużo już pisałem podoba mi się, normalne każda ładna Kobieta spodoba się facetowi. Przejdźmy dalej.
Oczywiście później poszalałem trochę na parkiecie, kiedy zszedłem z niego stanąłem znowuż w tym samym miejscu i obracam sie w lewo patrzę idzie siostra Justyny byłej narzeczonej. I zadaje pytanie Co tam? odpowiedziałem że ok i tym podobne po tym, zadaje pytanie kobieta i brzmi tak I co z Justyną nie chciało się bawić i jeździć na dyskoteki? Moja odpowiedź zabrzmiała: zrobiłem błąd Później jeszcze po rozmawialiśmy i olałem cały system.
Po całym zdarzeniu jakoś wszystko spokojnie z głowy wypadło, zajechałem do domu i po bodajże 3 dniach pojechałem odwiedzić Babcię z siostrą.
W czasie powrotu nagle za kierownicą poczułem, bardzo dziwne uczucie, takie jak by ktoś dotykał głowy i mówił mówię o tobie, myślę. Cholernie dziwne uczucie. Co do tego doszło, to to że nawet czułem co to za osoba Była to Justyna, i myślałem tylko o tym o co chodzi i też pojawiała się bardzo mocna Ciekawość czy to prawda, miałem nawet ochotę napisać, miałem ochotę zrobić coś co dało by mi odpowiedź czy to prawda, przyszła godzina 2 w nocy i nagle zmieniłem na gg Opis, brzmiał on tak. Czy ktoś ma ochotę na ptasie mleczko??
W ten czas nagle GG Justyny pojawia się na widoku i znika, Spoglądnąłem na opis: Zabrzmiał tak : Ja mam ochotę:P
I boom nie wytrzymałem po półtora godziny napisałem choć nie chciała żebyśmy pisali jednak musiałem i zapytałem czy ten opis do mnie i czy pomyślała coś o mnie.
Odpisała dopiero około 11 rano że do mnie a czy pomyślała tak wspomniała kto był w klubie.
Nie rozpisujmy już też tego bo to chore, nie rozumie tego biegu zdarzeń do teraz ono trwa z wymianą opisów, przynajmniej tak mi się zdaje albo to są moje tylko znowu zaświrowania, KURDE.....
Ale dochodząc do puenty ( a czy jest tu w ogóle taka ??) chyba nie
I nie wiem ale mogę powiedzieć parę słów co mam z tym zrobić skoro wiem że nie jest dobrze, co pozostaje prócz kłamstwa, nawet samego siebie bo wiadomym jest że nie zna się przyszłości a żeby nie Cierpieć nie czuć nie można z tym żyć.Ale wierzę głęboko że jest ktoś blisko gdzieś kogo każdego z nas może pocałować, przytulić, wesprzeć, zrozumieć, wybaczy błędy, zaczeka na nas, i pokocha, przecież nie zawsze wszystko będzie dobrze. Jedno wiem na pewno nikt z nas nigdy nie jest SAM
I chciał bym każdemu kto ma jakieś dziwne rozterki spotkał się choćby z takim dialogiem
-Nie wierzyłem że przyjdziesz
-Ja też nie, Cieszę się że jestem
I co mogę powiedzieć za małego zawsze chcemy być kimś kogo mamy za przykład, kiedy dorastamy wydaje mi się że zawsze chcemy być inni, ale najważniejszym jest być sobą!!! A kiedy nie wiemy co to znaczy być sobą zastanówmy się kim byliśmy!!
środa, 14 grudnia 2011
Nastrój
A ogólnie to dawno mnie tu nie było znowu, ale cóż, pisze się jak się chce nie zmusza, i wymyśla bzdury, tylko to co się chce...
Ogólnie tym razem dostałem trochę prowokacji do pisania, od Oli - Dziękuję, bo może przerwa była by jeszcze dłuższa, może to było by spowodowane właśnie tym że chyba to co Olu :) mówiłem Tobie o pisaniu swoich myśli, czemu może, przestało się pisać lub długo się nie pisało, to też dotyczyło, możliwe i mnie, w końcu skądś pomysły muszą się brać, i widocznie po przeanalizowaniu tego co powiedziałem Tobie, że z braku czasu którego po prostu nie chcemy znaleźć, na pisanie (bo może myślimy że nie ma co napisać lub ze wszystko się wie, albo np. po co pisać przecież nic to nie da :) 0 hmm wiele było powodów, a znowu kiedy się pisze, myślę że wtedy kartka, chociażby w moim przypadku ta komputerowa, dużo pokazuje jak wyglądała moja myśl z przed np. paru dni , a zaczynając pisać mogę zobaczyć jak naprawdę znowu myślę, dlatego też zmieniamy się, a chyba zmieniamy się bo przecież żyjemy.
Gdzieś natknąłem się na takie stwierdzenie (nie wiem czy dobrze za cytuje ) ale myślę że będzie dobrze, a więc - "Całe życie mówią Ci pnij się do góry, a gdy tam dochodzisz okazuje się, że wszystko było na dole obok Ciebie" To słowo bodajże przebiegło mi w oczach na demotywatory.pl czy coś takiegoMyślę że to dobre słowa nawiązują do wielu, ale to chyba naprawdę wielu rzeczy, i mówią chyba całą prawdę...
Ciekawe, lubię takie teksty, ogólnie lubię konkretne dużo mówiące słowa, zdarzenia, i wszystko co daje jakiś kierunek, lub wytłumaczenie.
W ogóle ostatnio nie wiem co ale zebrało mnie na jakieś dziwne chwile (nie wiem jak je nazwać, ale okresle to tym filmikiem przeszukiwałem youtube i cyk patrze to będzie GooD :D )
Chyba brakuje mi czegoś takiego, takiej tęsknoty uwieńczoną takim wielkim szczęściem no w prost cudowne... :D
Ale no cóż może kiedyś, :D
Jak sobie, tak policzę chyba 10 dni zostało do Świąt Bożego narodzenia, żadko kiedy przywiązuje do nich jakąś większą wartość, czasem myślę że nie dają mi one jakiegoś pełnego szczęścia z takich tam różnych względów rodzinnych, ale z pewnością któreś święta w końcu zrobią się dla mnie czymś wielkim :D na pewno nie ma innego wyjścia :D
Ogólnie nawiązując do Danii też już nie długo kończy się moja przygoda tutaj w tym roku i dobrze , nareszcie będę mógł zobaczyć się z znajomymi, napić się winka czekającego na mnie z Kimś :D
Kto ostatnio wywołał u mnie duże zaskoczenie pozytywne, pokazał na mojej twarzy taki wielki uśmiech radości :D
Może tym akcentem na razie zakończę pisanie bo zaczyna mi się robić pustka w głowie i jeszcze jakieś głupoty bym po wypisywał, a po co psuć nastrój :D
Pozdrawiam....
Bym zapomniał tutaj wstawię tłumaczenie piosenki :D
Piękna dusza
Nie chcę kolejnej ładnej twarzyNie chcę nikogo do przytulaniaNie chcę, żeby moja miłość się zmarnowałaChcę Ciebie i Twojej pięknej duszyJesteś tą, za którą chcę podążaćJesteś tą, którą chcę przytulaćNie pozwolę, by kolejna minuta przepadłaChcę Ciebie i Twojej pięknej duszy
Wiem, że jesteś wyjątkowaTobie będę zawsze wiernyChcę być tym, czego zawsze potrzebowałaśWięc mam nadzieję, że zobaczysz serce we mnie
Nie chcę kolejnej ładnej twarzyNie chcę nikogo do przytulaniaNie chcę, żeby moja miłość się zmarnowałaChcę Ciebie i Twojej pięknej duszyJesteś tą, za którą chcę podążaćJesteś tą, którą chcę przytulaćNie pozwolę, by kolejna minuta przepadłaChcę Ciebie i Twojej pięknej duszy
Twojej pięknej duszy ...Możesz potrzebować czasu, żeby to przemyślećAle ja po prostu wolę iść do przoduPrzyniosę Ci ulgęJeśli dasz mi szansęNigdy nie doprowadzę się do przoduSpróbujmy ...
Nie chcę kolejnej ładnej twarzyNie chcę nikogo do przytulaniaNie chcę, żeby moja miłość się zmarnowałaChcę Ciebie i Twojej pięknej duszyJesteś tą, za którą chcę podążaćJesteś tą, którą chcę przytulaćNie pozwolę, by kolejna minuta przepadłaChcę Ciebie i Twojej pięknej duszy
Czy jestem szalony chcąc CiebieKochanie, czy myślisz, że możesz też chcieć mnieNie chcę marnować Twojego czasuCzy widzisz to tak, jak jaChcę tylko wiedzieć, czy czujesz jak jaNie ma już nic do ukrycia
Nie chcę kolejnej ładnej twarzyNie chcę nikogo do przytulaniaNie chcę, żeby moja miłość się zmarnowałaChcę Ciebie i Twojej pięknej duszyJesteś tą, za którą chcę podążaćJesteś tą, którą chcę przytulaćNie pozwolę, by kolejna minuta przepadłaChcę Ciebie i Twojej pięknej duszy
niedziela, 4 grudnia 2011
Dwa punkty, Jeden ruch
Ogólnie dawno mnie tu nie było....
A więc dużo się stało, dużo się myślało, i w każdy dzień pracy stojąc przy maszynie, to chyba norma zaczyna uruchamiać się myśli, jedną z takich było co najbardziej utknęło w głowie, to zastanawianie nad tym gdyby była okazja powrotu w czasie i poprawić swoje błędy lub jakieś sytuacje w życiu, żeby było lepiej.
Nie zrobił bym tego.!
Dziwnie ale prawdziwie, dlatego że myślę o tym tak, gdyby nie to co się wszystko wydarzyło mój charakter nie poprawiał by, się na bardziej poprawny.. więc nie zmienił bym żadnej przykrej sytuacji wszystko przeżył bym ponownie tak jak było. (rozpisywać się nie będę musiał bym wtedy dużo rzeczy wycofywać do tyłu)
Ale wstawię Link do poprzedniego mojego bloga który został zdezelowany z mojej złości i wiele brakuje i wiele opisuje ale tylko parę dni duża część została usunięta, bywa, złość, sam żałuję... O to Mój stary BLOG
zapraszam do lektury.
Następna myśl....
Wyjazdy młodzieży za granicę.
Pytam się po co? Po co nasz kraj tak zmusza nas młodych i nie tylko młodsze pokolenie do wyjazdu w celu zarobku, szukania polepszenia życia materialnego, i ogólnie kiedy pieniąc to i życia nie tylko tego materialnego,
Wydaje mi się to śmieszne, mając zachodnich sąsiadów nie maja aż tak kolorowo ale jednak nie potrzebują aż tylu wyjazdów za pracą żeby młody nie był wstanie wynająć mieszkania i mieszkać na własne rachunki, być samodzielnym, uważam ze nasz kraj Polska, stwarza nam bardziej okrutne warunki zmuszając nas do bycia z rodzicami przez prawie pół życia. To chore.... Ciężko coś mieć na własną rękę przy naszych warunkach pracy. Płacy i cen.
Co można zmienić, nie wiem wypowiadać się nie mogę nie znam się tak na polityce i wyliczaniu zysku i strat.
Ale myślę ze politycy powinni nad tym się zastanowić. I nasze społeczeństwo... bo nie tylko polityka jest chora...
A więc dużo się stało, dużo się myślało, i w każdy dzień pracy stojąc przy maszynie, to chyba norma zaczyna uruchamiać się myśli, jedną z takich było co najbardziej utknęło w głowie, to zastanawianie nad tym gdyby była okazja powrotu w czasie i poprawić swoje błędy lub jakieś sytuacje w życiu, żeby było lepiej.
Nie zrobił bym tego.!
Dziwnie ale prawdziwie, dlatego że myślę o tym tak, gdyby nie to co się wszystko wydarzyło mój charakter nie poprawiał by, się na bardziej poprawny.. więc nie zmienił bym żadnej przykrej sytuacji wszystko przeżył bym ponownie tak jak było. (rozpisywać się nie będę musiał bym wtedy dużo rzeczy wycofywać do tyłu)
Ale wstawię Link do poprzedniego mojego bloga który został zdezelowany z mojej złości i wiele brakuje i wiele opisuje ale tylko parę dni duża część została usunięta, bywa, złość, sam żałuję... O to Mój stary BLOG
zapraszam do lektury.
Następna myśl....
Wyjazdy młodzieży za granicę.
Pytam się po co? Po co nasz kraj tak zmusza nas młodych i nie tylko młodsze pokolenie do wyjazdu w celu zarobku, szukania polepszenia życia materialnego, i ogólnie kiedy pieniąc to i życia nie tylko tego materialnego,
Wydaje mi się to śmieszne, mając zachodnich sąsiadów nie maja aż tak kolorowo ale jednak nie potrzebują aż tylu wyjazdów za pracą żeby młody nie był wstanie wynająć mieszkania i mieszkać na własne rachunki, być samodzielnym, uważam ze nasz kraj Polska, stwarza nam bardziej okrutne warunki zmuszając nas do bycia z rodzicami przez prawie pół życia. To chore.... Ciężko coś mieć na własną rękę przy naszych warunkach pracy. Płacy i cen.
Co można zmienić, nie wiem wypowiadać się nie mogę nie znam się tak na polityce i wyliczaniu zysku i strat.
Ale myślę ze politycy powinni nad tym się zastanowić. I nasze społeczeństwo... bo nie tylko polityka jest chora...
środa, 16 listopada 2011
skrawek z całego dnia
Oj będę musiał z góry za błędy przeprosić, jeśli jakiś zauważycie poprawcie, a zmienię... będę nie które absurdalne, ale bez słownika to ja niestety mam z tym problem. Wybaczcie
No i jest 6:40 rano.
Już 10 min przerwy heh no było by ok
i w sumie jest, nie ma to jak zaczynać pracę od przerwy, kurczę
nadal mnie męczy kaszel ale dowiedziałem się już od czego,
ponieważ dużo chemii jest używane do mycia hali, i w ten sposób mam podrażnione drogi oddechowe, jakoś się wytrzymie dzisiaj , jak się nie mylę jest 16 listopada to już 10 dni jak mam 25 lat oj kurczę heh to chyba najlepszy wiek dla człowieka.
Ostatnio dużo rozmawiam z Olą heh miło i dość ciekawie, czasem tematy się urwą, ale to normalne, w końcu czasem nie wszystkie tematy odpowiadają, a ciężko zacząć, jakiś inny temat, no cóż trzeba na razie kończyć pisanie za 5 min na halę do pracy na godzinkę więc dopijam kawę ubieram ocieplacze na ręce i trochę lateksu i work :)
No i jest 08:11 następna przerwa. Pozostało 14 minut. Ogólnie to co jakąś godzinę jest 20 min przerwy heh nie ma to jak tyle przerw, ale i tak zmęczenie się czuje, w przyszłą środę idę za koleżankę na drugą zmianę od środy musi ona zjechać do polski, ponieważ mają syna który ma raka jelita grubego, przykro mi z tego zdarzenia , ale życzę mu dużo zdrowia i woli walki z tą okropną chorobą, podziwiam też tych rodziców że nie widać żadnego jakiegoś zmartwienia, wygląda jak by wszystko było ok. Zapaliłem papierosa hmm powoli rzucam bo postanowiłem się tego nałogu pozbyć, w czasie pobytu w Danii myślę że uda mi się ale jakie to ciężkie grr...
No ale jakieś parę miesięcy temu Ola obiecała buziaka za to jeśli mi się uda.
Ogólnie powiedziała tak " jeśli to ma mi pomóż to czemu nie" heh kurczę takie dziwne trochę sformułowanie wypowiedzi jej, ale no cóż :P.
W ogóle jaki miałem sen w poprzednią noc śniła mi się Ola, ja i dzik. Wybraliśmy się na wino do parku, rozłożyliśmy koc na śniegu wokół wszystkich atrakcji placu zabaw, miło ale kurczę jak zawsze nawet we śnie nie dostałem buziaka, prze szkodził mi w tym dzik , heh zaatakował nas, kazałem wejść Oli na zjeżdżalnię, a ja zostałem, w tym momencie uderzył mnie dzik i złamał mi nogę ale nie dałem za wygraną, użyłem koca jako pułapki, zawinął się w niego i jakimś cudem skręciłem mu kark :) ....
O co tu chodzi w tym śnie hmm......Sam nie wiem, może kiedyś coś z niego wywnioskuję, a narazie pozostaje marzyć śnić i rozmawiać, też ogólnie się cieszę że w końcu każdy stary temat zamknąłem i zaczynam totalnie prawie że od nowa coś cudownego bo prawie jak nowo narodzony tylko z pewną rzeczą uleprzony o pewne doświadczenia, które na pewno podsuną mi wiele wskazówek w trakcie dalszego życia, no nic znowu kończę dopijam magnez i śmigam do pracy.
Wow wkońcu nasunął mi sie obszerny i dla mnie ciekawy temat do napisania upragnionej książki o małym chłopcu, jeszcze nie wiem w jaim mieście ma mieszkać lecz wiem gdzie.
W chatce rybaka, Ojca- byłego żeglaża, chłopak z wielkimi planami i ochotą kontynuowania byłej pracy Ojca a zarazem rybołustwa z którym się oswajał od najmłodszych lat, będzie to nawyraźniej przygodowa książka i może z wątkami romantyzmu, może jakiś pouczeń, nie wiem heh ważne zeby się zabrać do tego z czym mam raczej wielkie problemy hmm....
Trochę więcej upartości potrzebuję, a wiem że może mi to wiele czasu zająć, jestem ciekaw co z tego po kolei będzie, gdyż nie mam pojęcia dokładnie jak opisywać wszystko, czego się trzymać i jak to ma wyglądać, to chyba pierwszy taki dość mocny plan i coś co zawsze chciałem zrobić, z pewnością założę odzielny blog w któym będę udostępniał rozdziałami kroki mojej pracy będą to szkice, ale myślę ze bezie interesujące.
Nom zostało mi parę minut przerwy i znowu do pracy. Heh no nic znikam, bo kolega już mówi "co się tak bawię tą komórką?".
Następna przerwa
No i zostało nie całe półtory godziny pracy kurczę trochę zmęczony jestem znowu plecy bolą hehe ale co tam:) (mały masaż by się przydał) ból zniknie, kwestia przyzwyczajenia, chyba do pracy w jednym stojącym miejscu z głową opuszczoną w dół.
Jak tu tak jestem w tej Danii, a ogólnie teraz w pracy, czasem się zastanawiam co dalej, przyjadę do Polski, w marcu dopiero zaczynam nową pracę, a kończę tutaj 23 grudnia.
Przydała by się jakaś impreza, ale bez bólu głowy no i nie ukrywam, brak kobiety przy boku czasem daje sie w znaki, te przytulanie, słodkie słówka, buziaki to wszystko takie niby nic a jednak potrafi zamęt wprowadzić w głowę.
Druga strona, jest taka czy dam radę mieć kobietę u boku, kiedy plany są dość wysokie , które mogą krzyżować się po trochu z poświęceniem czasu, dlatego tez kiedy przyjadę do Polski kupuję dziennik z kalendarzem i będę starał się rozplanować czas na parę dni i trzymać się go, ale z wyłącznością i miejscem na jakieś nagłe inne wypadki, na to wkońcu też trzeba mieć czas, bo nigdy nic nie wiadomo.
Na dworze dziś jak zawsze wietrznie statki przypływają, odłypływają, jak to w porcie, ale w sumie malutkim i bardziej rybackim niż pasażerskim lub towarowym, ale cóż za różnica, jedno co łączy to wszystko to morze, mewy, wiatr, zimno i statki...
Co dzisiaj jeszcze bedę robił nie wiem zobaczy sie narazie móię do widzenia
Pozdrawiam wsyzstkich/.
sobota, 12 listopada 2011
Repostostan :D
I znowu trochę minęło od ostatniego postu ale co tu pisać ogólnie to, że tak powiem, praca, praca, praca, jedyne zmartwienie to, zachorowałem w tym czasie oczywiście zaczęło się od urodzin moich które odprawiliśmy wstałem rano do pracy, ból głowy no cóż przecież wypiłem to możliwe, zmęczenie, no kurczę przecież wypiłem normalne, jak się to mówi "cierp ciało jak się chciało" no nic przepracowałem ten dzień oj ciężko było, ale co tam, zaszedłem do domu od razu łóżko, no przyznam ze nie najpierw obiadek później komputerek, poklikać trochę ze znajomymi później kompanie się i wtedy wyrko, i wtedy wszystko się zaczęło czułem sie rozpalony ze gorączka mnie dopada, że to wcale nie jest taki zwykły kac i już się zdenerwowałem z tego powodu ale co zrobić tabletka i wyrko, następny dzień lepiej oj jaka ulga idę do pracy pracuję przychodzę do domu, i co ? znowu to samo replay, oj i tak do dzisiaj Ciągnie się, ale jest chyba coraz lepiej.
No dodam jeszcze jedną rzecz rozmawiałem z Agatą heh ucieszyłem się gdy powiedziała że chyba znalazła odpowiedniego faceta, i zaskoczyła mnie pytaniem czy ja nie jestem temu przeciwny czy zły lub obrażony, no kurczę heh jak to czemu taki mam być, kobieta jest szczęśliwa a ja mam być zły? no nie no tak nie może przecież być :D i tak też nie było.
A co bardziej zaskakujące chyba dla mnie a może to normalne może i nie, ale Ola, chodzi o tą starszą pisze ze mną i to całkiem w dość sympatyczny sposób, co mnie zaskakuje i bardzo Cieszy,
zaś młodsza Ola, ok rozmawiamy i wszystko dobrze, myślę że i ona tak uważa :D
A co tu jeszcze powiedzieć.
Heh już tydzień pracy za mną jeszcze 6 tygodni :D i zjazd,
Wow w ogóle kiedy tutaj idę wziąć prysznic to nie wiem co się może jeszcze skurczyć w zimnym pomieszczeniu kiedy zakręci się cieplutką wodę :D ale zostawmy szczegóły. Trochę krótko piszę bo naprawdę to nie jestem dość skory do pisania w tym momencie, a uznałem ze wypada coś napisać, poczułem swoją taką małą chęć, wyskrobania trochę literek i jest wyskrobałem.
Więc spadam dziś dalej się kurować, trochę piwka się napić i spać :D
Pozdrawiam wszystkich.
No dodam jeszcze jedną rzecz rozmawiałem z Agatą heh ucieszyłem się gdy powiedziała że chyba znalazła odpowiedniego faceta, i zaskoczyła mnie pytaniem czy ja nie jestem temu przeciwny czy zły lub obrażony, no kurczę heh jak to czemu taki mam być, kobieta jest szczęśliwa a ja mam być zły? no nie no tak nie może przecież być :D i tak też nie było.
A co bardziej zaskakujące chyba dla mnie a może to normalne może i nie, ale Ola, chodzi o tą starszą pisze ze mną i to całkiem w dość sympatyczny sposób, co mnie zaskakuje i bardzo Cieszy,
zaś młodsza Ola, ok rozmawiamy i wszystko dobrze, myślę że i ona tak uważa :D
A co tu jeszcze powiedzieć.
Heh już tydzień pracy za mną jeszcze 6 tygodni :D i zjazd,
Wow w ogóle kiedy tutaj idę wziąć prysznic to nie wiem co się może jeszcze skurczyć w zimnym pomieszczeniu kiedy zakręci się cieplutką wodę :D ale zostawmy szczegóły. Trochę krótko piszę bo naprawdę to nie jestem dość skory do pisania w tym momencie, a uznałem ze wypada coś napisać, poczułem swoją taką małą chęć, wyskrobania trochę literek i jest wyskrobałem.
Więc spadam dziś dalej się kurować, trochę piwka się napić i spać :D
Pozdrawiam wszystkich.
piątek, 4 listopada 2011
Przeżycie
Nom i parę dni minęło, tak szczerze nie było i czasu pisać i trochę chęci.
Ale dzisiaj jak już jestem tak i napiszę parę słów trochę się wydarzyło w tym czasie.
Jedna z pierwszych takich rzeczy był ekspres z pakowaniem się, bo nie ubłaganie zbliżał się wyjazd do Danii
drugą rzeczą, często robię wszystko na ostatnią minutę i tak też się stało, moje pakowanie wyglądało tak chaotycznie, i wpływające tak mocno na moje nerwy, ale udało się dzień przed wyjazdem miałem spotkanie z pewną Kobietą, tak pewną nie będę wymieniał publicznie wszystkich imion, bo po co.
Miało być oczywiście obiecane wino i tym podobne nie stało się tak, ale spotkanie doszło do skutku choć i jak zawsze było pod wielkim znakiem zapytania czy dojdzie do niego, kiedy już zajechałem do Miejscowości w której miałem zobaczyć się i porozmawiać, wychodzę z auta, moje kroki pędzą do Baru, ha z pewnością ciekawi was dlaczego, no a dlatego ponieważ nie wiedziałem co jest o której ma być spotkanie nie dostawałem info, jak później się okazało, kobieta musiała rodzinę porozwozić po grobach i odwiedzić swoją siostrę co ogólnie podobno nie miała w planach, przyznała i przeprosiła, rozumie na pewne rzeczy nie ma się w pływu u mnie również nie raz zdarzały się podobne sytuacje, więc w trakcie czekania zdążyłem wypić dwa piwka, kiedy nagle dostaję sms "gdzie czekam na nią" więc od razu wysunąłem pytanie, gdzie mam przyjść po nią , oczywiście konwersacja przez sms nadal płynęła i odpisała jestem już na mieście.
Z tego też powodu oznajmiłem że jestem "tam i tam"
No i tak też się stało przyszła zasiadamy w barze i zaczynamy rozmawiać oczywiście rozmowa ciągła się i ciągła :D było ok, rozmawiać też mieliśmy o czym, tak mi się wydaje, co do szczegółów rozmowy wybaczcie ale jednak pozostawię to dla siebie, a co do konkretów wydaje mi się że czasem jej pytania odnośnie mojej byłej mnie zaskakują, są one niczego sobie a jednak czasem się pojawiają, takie moje przemyślenie, mówi mi ze chodzi tutaj o to czy ja nadal myślę, czy dalej coś mam czy przyciągnęło by mnie do niej z powrotem nie wiem, wiem jedno że widzieliśmy się parę miesięcy temu a rozmawialiśmy tylko prze GG, następną rzeczą jest fakt taki że i ja zakupiłem wino i dałem jej na koniec, oznajmiła że wino będzie czekać aż przyjadę, hmm "tak?" dlaczego po co. Nie wiem, może to uprzejmość z jej strony, może nie.
Dobijając się do całości naszego spotkania było ok fajnie bo znowu zobaczyłem ją ale i też w całkiem innym spojrzeniu na całość.
Po całym tym fakcie dostałem informacje od innej Dziewczyny że myślała że się zobaczymy. No kurczę zaskoczenie wielkie tyle razy mówiłem przez drzwi ze było by fajnie, a dopiero kiedy już nie było szans ponieważ wyjeżdżałem już za parę godzin. No nic wszystko idzie nadrobić, lecz i ja muszę się chyba zastanowić czego naprawdę chcę.
Przychodzi 4:30 rano 3 listopada wyjazd.
Przyjeżdżam pod przystanek wchodzę do busa 8 osobowego
zajmuję miejsce i ruszamy, myślałem że droga potrwa 9 godzin wydłużyła sie do 11h co jest jeszcze lepszym zaskoczeniem od pewnego czasu miałem dziwne przeczucie że to może być kiepska podróż że oś się stanie, jak widzicie piszę nadal wiec było ok, a skąd takie myśli nie wiem. Ludzie w busie byli ok, nawet siostra zakonna jechała z nami kiedy zauważyłem ze dołączyła i ona do nas mówię nie możliwe że coś miało by się stać no gdzie i jak skoro mamy tutaj osobą z poświęcenia dla Maryi i Boga. Podziwiałem ją przez całe 12h Siostra Zakonna nie wstała z miejsca siedziała, ani pęcherz nie wspomniał jej żeby wyjść do toalety po prostu było to dla mnie nie do zrozumienia, kiedy już dojechałem na miejsce wysiadłem zabrałem ze sobą dwie walizki laptopa i śpiwór.
Zapaliłem papierosa bus odjechał a ja zastanawiałem się jak po angielsku dogadać się skoro nie potrafię go prawie wcale, ale to może tylko taka moja, (jak się dowiedziałem) nisko samo ocena, podchodzę pod biuro informacji na Campingach i dzwonię do drzwi nikt nie otwiera, mówię cobie kurczę co teraz, spojrzałem na drzwi i była kartka, i nabazgrane coś po duńsku nie wiedziałem o co chodzi widziałem tylko numer telefonu więc pomyślałem ze to numer kontaktowy, i co teraz kurczę bałem się jak dogadać się na żywo a w dodatku teraz telefon jeszcze większy problem, ale czy mam wyjście, nie i tak też się stało chwyciłem telefon zadzwoniłem pierwszy raz nikt nie odebrał, czekałem prawie godzinkę zadzwoniłem drugi raz i telefon odbiera facet i mówi te duńskie powitanie "haj haj" he fajne co nie :D no ok wytłumaczyłem mu że chciałem wynająć dom a on mi mówi na kiedy , kiedy będę , daje mu odpowiedź że jestem tu teraz i czekam żeby ktoś mnie obsłużył, on nie wiem po co ale przepraszał i mówi ze ok 5 min i jest, i tak też się stało weszliśmy do biura, wynająłem zamówiłem internet dogadałem się super, teraz mnie czekała krótka przeprawa z tymi torbami do tego domku, zamieścił bym zdjęcia ale zapomniałem kablu USB żeby wstawić z telefonu zdjęcia, no ale ok wchodzę do domku patrzę wszystko tak jak przed rokiem duży salon kuchnia 4 pokoje
łazienki 3 jeden prysznic super ale zimno więc najbardziej użyteczne pokoje, wchodzę i uruchamiam ogrzewanie zasiadam i zbieram się kąpać później coś do jedzenia i przysiadam do laptopa, napiłem się winka porozmawiałem na gg i tak mógł bym jak na razie opisać wszystko co się wydarzyło raczej nie mam nic innego do powiedzenia chyba ze wpadnę na jakiś pomysł to dopiszę i pochwalę się moimi przemyśleniami. Buziaczki dla moich znajomych koleżanek.
Pozdrawiam Pa
Ale dzisiaj jak już jestem tak i napiszę parę słów trochę się wydarzyło w tym czasie.
Jedna z pierwszych takich rzeczy był ekspres z pakowaniem się, bo nie ubłaganie zbliżał się wyjazd do Danii
drugą rzeczą, często robię wszystko na ostatnią minutę i tak też się stało, moje pakowanie wyglądało tak chaotycznie, i wpływające tak mocno na moje nerwy, ale udało się dzień przed wyjazdem miałem spotkanie z pewną Kobietą, tak pewną nie będę wymieniał publicznie wszystkich imion, bo po co.
Miało być oczywiście obiecane wino i tym podobne nie stało się tak, ale spotkanie doszło do skutku choć i jak zawsze było pod wielkim znakiem zapytania czy dojdzie do niego, kiedy już zajechałem do Miejscowości w której miałem zobaczyć się i porozmawiać, wychodzę z auta, moje kroki pędzą do Baru, ha z pewnością ciekawi was dlaczego, no a dlatego ponieważ nie wiedziałem co jest o której ma być spotkanie nie dostawałem info, jak później się okazało, kobieta musiała rodzinę porozwozić po grobach i odwiedzić swoją siostrę co ogólnie podobno nie miała w planach, przyznała i przeprosiła, rozumie na pewne rzeczy nie ma się w pływu u mnie również nie raz zdarzały się podobne sytuacje, więc w trakcie czekania zdążyłem wypić dwa piwka, kiedy nagle dostaję sms "gdzie czekam na nią" więc od razu wysunąłem pytanie, gdzie mam przyjść po nią , oczywiście konwersacja przez sms nadal płynęła i odpisała jestem już na mieście.
Z tego też powodu oznajmiłem że jestem "tam i tam"
No i tak też się stało przyszła zasiadamy w barze i zaczynamy rozmawiać oczywiście rozmowa ciągła się i ciągła :D było ok, rozmawiać też mieliśmy o czym, tak mi się wydaje, co do szczegółów rozmowy wybaczcie ale jednak pozostawię to dla siebie, a co do konkretów wydaje mi się że czasem jej pytania odnośnie mojej byłej mnie zaskakują, są one niczego sobie a jednak czasem się pojawiają, takie moje przemyślenie, mówi mi ze chodzi tutaj o to czy ja nadal myślę, czy dalej coś mam czy przyciągnęło by mnie do niej z powrotem nie wiem, wiem jedno że widzieliśmy się parę miesięcy temu a rozmawialiśmy tylko prze GG, następną rzeczą jest fakt taki że i ja zakupiłem wino i dałem jej na koniec, oznajmiła że wino będzie czekać aż przyjadę, hmm "tak?" dlaczego po co. Nie wiem, może to uprzejmość z jej strony, może nie.
Dobijając się do całości naszego spotkania było ok fajnie bo znowu zobaczyłem ją ale i też w całkiem innym spojrzeniu na całość.
Po całym tym fakcie dostałem informacje od innej Dziewczyny że myślała że się zobaczymy. No kurczę zaskoczenie wielkie tyle razy mówiłem przez drzwi ze było by fajnie, a dopiero kiedy już nie było szans ponieważ wyjeżdżałem już za parę godzin. No nic wszystko idzie nadrobić, lecz i ja muszę się chyba zastanowić czego naprawdę chcę.
Przychodzi 4:30 rano 3 listopada wyjazd.
Przyjeżdżam pod przystanek wchodzę do busa 8 osobowego
zajmuję miejsce i ruszamy, myślałem że droga potrwa 9 godzin wydłużyła sie do 11h co jest jeszcze lepszym zaskoczeniem od pewnego czasu miałem dziwne przeczucie że to może być kiepska podróż że oś się stanie, jak widzicie piszę nadal wiec było ok, a skąd takie myśli nie wiem. Ludzie w busie byli ok, nawet siostra zakonna jechała z nami kiedy zauważyłem ze dołączyła i ona do nas mówię nie możliwe że coś miało by się stać no gdzie i jak skoro mamy tutaj osobą z poświęcenia dla Maryi i Boga. Podziwiałem ją przez całe 12h Siostra Zakonna nie wstała z miejsca siedziała, ani pęcherz nie wspomniał jej żeby wyjść do toalety po prostu było to dla mnie nie do zrozumienia, kiedy już dojechałem na miejsce wysiadłem zabrałem ze sobą dwie walizki laptopa i śpiwór.
Zapaliłem papierosa bus odjechał a ja zastanawiałem się jak po angielsku dogadać się skoro nie potrafię go prawie wcale, ale to może tylko taka moja, (jak się dowiedziałem) nisko samo ocena, podchodzę pod biuro informacji na Campingach i dzwonię do drzwi nikt nie otwiera, mówię cobie kurczę co teraz, spojrzałem na drzwi i była kartka, i nabazgrane coś po duńsku nie wiedziałem o co chodzi widziałem tylko numer telefonu więc pomyślałem ze to numer kontaktowy, i co teraz kurczę bałem się jak dogadać się na żywo a w dodatku teraz telefon jeszcze większy problem, ale czy mam wyjście, nie i tak też się stało chwyciłem telefon zadzwoniłem pierwszy raz nikt nie odebrał, czekałem prawie godzinkę zadzwoniłem drugi raz i telefon odbiera facet i mówi te duńskie powitanie "haj haj" he fajne co nie :D no ok wytłumaczyłem mu że chciałem wynająć dom a on mi mówi na kiedy , kiedy będę , daje mu odpowiedź że jestem tu teraz i czekam żeby ktoś mnie obsłużył, on nie wiem po co ale przepraszał i mówi ze ok 5 min i jest, i tak też się stało weszliśmy do biura, wynająłem zamówiłem internet dogadałem się super, teraz mnie czekała krótka przeprawa z tymi torbami do tego domku, zamieścił bym zdjęcia ale zapomniałem kablu USB żeby wstawić z telefonu zdjęcia, no ale ok wchodzę do domku patrzę wszystko tak jak przed rokiem duży salon kuchnia 4 pokoje
łazienki 3 jeden prysznic super ale zimno więc najbardziej użyteczne pokoje, wchodzę i uruchamiam ogrzewanie zasiadam i zbieram się kąpać później coś do jedzenia i przysiadam do laptopa, napiłem się winka porozmawiałem na gg i tak mógł bym jak na razie opisać wszystko co się wydarzyło raczej nie mam nic innego do powiedzenia chyba ze wpadnę na jakiś pomysł to dopiszę i pochwalę się moimi przemyśleniami. Buziaczki dla moich znajomych koleżanek.
Pozdrawiam Pa
wtorek, 1 listopada 2011
Tak to dziś.
Dzień przed wszystkimi świętymi hmm...
No i jak zawsze normalna kolej rzeczy rozjeżdża się po grobach, cmentarze są oblewane ludźmi którzy chcą pomodlić się, za swoich bliskich, zmarłych.
I tak też ja wylądowałem dzisiaj na cmentarzach, oczywiście rozjazd o parę naście kilometrów dalej, jutrzejszy dzień zostanie na własną miejscowość, jedyne czego żałuję to nie mogę odwiedzić na chwilę grobu dziadka w Niemczech, bywa zawdzięczam mu wiele, ale w modlitwie na pewno osiągnę coś.
Może pozostawmy ten troszeczkę smutniejszy wątek, a przejdźmy do Halloween bo w końcu i dzisiaj także to święto... no ale co tu dużo mówić zawsze fajnie coś gdzieś wyjść, ale gdzie teraz, jak pieniędzy trzeba przyoszczędzić na wyjazd, w celach zarobkowych do Danii to też kosztuje.
Cóż dzisiaj dużo się nie wydarzyło, może jedna taka fajna chwila kiedy odwiedziliśmy rodzinkę, biega tam taki mały chłopczyk 5 letni (jaki słodki) no tak jak dzieci :D Uwielbiam takie maleństwa są takie swoje szczere nie wiedzą co to znaczy gonitwa za pieniądzem dostatkiem i normalnym życiem, po prostu rodzice zabawki, zabawa i frajda. W trakcie tych odwiedzin oczywiście po bawiłem się z nim bo tak ładnie prosił, po układaliśmy puzzle, po łaskotaliśmy się, a na sam koniec kiedy mieliśmy się zbierać takimi oczkami maślanymi podchodzi i na ucho szepcze czy zostanę jeszcze chwileczkę, i tak ładnie palcem wskazującym i kciukiem przybliża opuszki do siebie i mówi tak troszeczkę tak pyci pyci żeby po układać i pobawić się :D no jak słodko to wyglądało.
Jedyne jeszcze takie moje przemyślenie kurczę no dziś chodziło tyle myśli po głowie, jak ułożyć życie od czego zacząć na nowo co robić nadal jak się starać no mętlik, ale zawsze chyba mam tak w każde święto...
Co mnie trochę hmm zastanawia i powiem jeszcze mocniej przybliża kurcze czy mogę tak mówić, no tak mogę kurde każda rozmowa z Olą zbliża i zbliża tak że czasem myślę kurczę był bym wstanie poczekać te 3 lata ale różne myśli kręcą się po głowie z ilu rzeczy trzeba by zrezygnować, poświecić, i pomęczyć się, z każdą minutą kiedy wstaje oczekuje smsa, że może napisze, albo po chwili ja chwytam telefon i piszę no nie potrafię tak jakoś bez odzewu siedzieć, w końcu dowiedziałem się że dziś sprzedała telefon (napisała z numeru koleżanki) oj mordka od razu wskazała na twarzy gdzie mam kąciki i jak głębokie potrafią być :D
Nom tak i przyjeżdżając do domu oczekiwałem na GG aż pojawi się odezwie dość późno bo nie jakiś czas temu ale jednak po czasie pokazała się dała znać nom miło porozmawiać, co jeszczę muszę zaznaczyć, wiadomym jest że pisałem, już tutaj o Agacie wczoraj wymieniliśmy parę zdań, co powiedziała na odstęp wieku między mnie a Olą "i co z tego" próbować a może już coś jakoś z tego boom, potrwała jeszcze trochę nasza dyskusja, podziwiam ją za to w sumie też sami wiemy że gdyby mieli byśmy sie dobrze znać z Agatą nie ma żadnego sensu bo daleko km dzielą i pozostajemy w kontakcie rozmawiamy i tak chyba zostanie, co liczę na to, bo miło mieć kogoś z kim można w razie większych problemów porozmawiać wymienić się zdaniami, wiedząc że nikt nic nie bezie wiedzieć i nikt z znajomych nie dowie się .
Każdy potrzebuje takiej osoby to prawda i każdy przyzna mi z tym rację na pewno i cieszę się ze taką też znajomą poznałem.
Oj kurcze ale dzisiaj się rozpisałem nie miałem, totalnie dzisiaj weny żeby w ogóle coś napisać lecz zasiadłem, zacząłem troszeczkę terlikać zdania a tu nadal piszę, nom jestem sam dla siebie pełen podziwu.
Dobrze zakończę dzisiaj to pisanie bo palce to same skaczą po klawiaturze, a trzeba i kiedyś skończyć.
Dopiszę jeszcze mały wątek dziś kiedy byłem na cmentarzach aż prosiło mi się w głowie żeby zacząć pisanie książki miałem pomysłów układałem zdania lecz, kurcze nie miałem gdzie tego przelać na papier, z tego też chyba zakupię sobie jakiś notes, żeby zawsze być gotowym coś dopisać napisać, stworzyć.
Dobrze kończę
Dobranoc wszystkim.
No i jak zawsze normalna kolej rzeczy rozjeżdża się po grobach, cmentarze są oblewane ludźmi którzy chcą pomodlić się, za swoich bliskich, zmarłych.
I tak też ja wylądowałem dzisiaj na cmentarzach, oczywiście rozjazd o parę naście kilometrów dalej, jutrzejszy dzień zostanie na własną miejscowość, jedyne czego żałuję to nie mogę odwiedzić na chwilę grobu dziadka w Niemczech, bywa zawdzięczam mu wiele, ale w modlitwie na pewno osiągnę coś.
Może pozostawmy ten troszeczkę smutniejszy wątek, a przejdźmy do Halloween bo w końcu i dzisiaj także to święto... no ale co tu dużo mówić zawsze fajnie coś gdzieś wyjść, ale gdzie teraz, jak pieniędzy trzeba przyoszczędzić na wyjazd, w celach zarobkowych do Danii to też kosztuje.
Cóż dzisiaj dużo się nie wydarzyło, może jedna taka fajna chwila kiedy odwiedziliśmy rodzinkę, biega tam taki mały chłopczyk 5 letni (jaki słodki) no tak jak dzieci :D Uwielbiam takie maleństwa są takie swoje szczere nie wiedzą co to znaczy gonitwa za pieniądzem dostatkiem i normalnym życiem, po prostu rodzice zabawki, zabawa i frajda. W trakcie tych odwiedzin oczywiście po bawiłem się z nim bo tak ładnie prosił, po układaliśmy puzzle, po łaskotaliśmy się, a na sam koniec kiedy mieliśmy się zbierać takimi oczkami maślanymi podchodzi i na ucho szepcze czy zostanę jeszcze chwileczkę, i tak ładnie palcem wskazującym i kciukiem przybliża opuszki do siebie i mówi tak troszeczkę tak pyci pyci żeby po układać i pobawić się :D no jak słodko to wyglądało.
Jedyne jeszcze takie moje przemyślenie kurczę no dziś chodziło tyle myśli po głowie, jak ułożyć życie od czego zacząć na nowo co robić nadal jak się starać no mętlik, ale zawsze chyba mam tak w każde święto...
Co mnie trochę hmm zastanawia i powiem jeszcze mocniej przybliża kurcze czy mogę tak mówić, no tak mogę kurde każda rozmowa z Olą zbliża i zbliża tak że czasem myślę kurczę był bym wstanie poczekać te 3 lata ale różne myśli kręcą się po głowie z ilu rzeczy trzeba by zrezygnować, poświecić, i pomęczyć się, z każdą minutą kiedy wstaje oczekuje smsa, że może napisze, albo po chwili ja chwytam telefon i piszę no nie potrafię tak jakoś bez odzewu siedzieć, w końcu dowiedziałem się że dziś sprzedała telefon (napisała z numeru koleżanki) oj mordka od razu wskazała na twarzy gdzie mam kąciki i jak głębokie potrafią być :D
Nom tak i przyjeżdżając do domu oczekiwałem na GG aż pojawi się odezwie dość późno bo nie jakiś czas temu ale jednak po czasie pokazała się dała znać nom miło porozmawiać, co jeszczę muszę zaznaczyć, wiadomym jest że pisałem, już tutaj o Agacie wczoraj wymieniliśmy parę zdań, co powiedziała na odstęp wieku między mnie a Olą "i co z tego" próbować a może już coś jakoś z tego boom, potrwała jeszcze trochę nasza dyskusja, podziwiam ją za to w sumie też sami wiemy że gdyby mieli byśmy sie dobrze znać z Agatą nie ma żadnego sensu bo daleko km dzielą i pozostajemy w kontakcie rozmawiamy i tak chyba zostanie, co liczę na to, bo miło mieć kogoś z kim można w razie większych problemów porozmawiać wymienić się zdaniami, wiedząc że nikt nic nie bezie wiedzieć i nikt z znajomych nie dowie się .
Każdy potrzebuje takiej osoby to prawda i każdy przyzna mi z tym rację na pewno i cieszę się ze taką też znajomą poznałem.
Oj kurcze ale dzisiaj się rozpisałem nie miałem, totalnie dzisiaj weny żeby w ogóle coś napisać lecz zasiadłem, zacząłem troszeczkę terlikać zdania a tu nadal piszę, nom jestem sam dla siebie pełen podziwu.
Dobrze zakończę dzisiaj to pisanie bo palce to same skaczą po klawiaturze, a trzeba i kiedyś skończyć.
Dopiszę jeszcze mały wątek dziś kiedy byłem na cmentarzach aż prosiło mi się w głowie żeby zacząć pisanie książki miałem pomysłów układałem zdania lecz, kurcze nie miałem gdzie tego przelać na papier, z tego też chyba zakupię sobie jakiś notes, żeby zawsze być gotowym coś dopisać napisać, stworzyć.
Dobrze kończę
Dobranoc wszystkim.
niedziela, 30 października 2011
Mini urodzinki
Witam wszystkich
Nom dzisiaj obchodziłem mini urodzinki z tegoż to powodu gdyż, jak już wiecie 3 listopada wyjeżdżam do Danii, no tak zebrała się bliska rodzinka, i fakt taki że pisząc teraz jestem trochę pod wpływem alkoholu, nie było go dużo więc i racjonalnie myślę, tak mi się wydaje...
No cóż co tu dzisiaj opowiadać, może jeszcze nawiążę do pewnej Kobiety którą poznałem przez internet tak nawiążę ponieważ jest ze mną długi czas i rozmawia też bardzo dużo pozdrawiam Ciebie. Nie będę rozpisywał tego tematu ponieważ było by to zachwianie chyba równowagi mojego myślenia a jednak duża odległość nas dzieli i wiele różnic powstaje z tegoż też względu.... Ok
Przejdźmy do rzeczy he.. dzisiaj jak już wspomniałem, mała imprezka porozmawialiśmy po wymienialiśmy opinie na różne tematy hmm... Lubię słuchać jak ktoś narzeka na technologie mam ojca chrzestnego, który prowadzi ciężarówkę, ogólnie rozwozi ładunki z kopalni naczepą chyba około 25 czy 30 ton nie wiem nie znam się na tym tak dobrze, ale mówiąc ogólnie zakupił nową maszynę, oczywiście używaną marka hmm,... nie pamiętam bo przeleciałem okiem, ale dosyć zbaczania z kursu, więc wróćmy do rzeczy.
A mianowicie technologia nowoczesność, dziś na słuchałem się jak, mój ojciec chrzestny narzekał na tą dość już większą elektronizacje maszyny. Prawda jest taka że czasem jest to rozśmieszające, bo jeśli kierowca jeździ i wie o co chodzi, po co np zabezpieczenie, w stylu masz bieg nie załączysz ciężarówki, bo ma zabezpieczenie, tak szczerze i dla mnie to jest głupota, bo po co to?
Wiadomym jest że wujek już jeździ latami a nawet prawie 20 lat ciężarówką i dla takiego kierowcy to czarna magia, ale i dla mnie to jest coś zbędnego bo tylko wydłuża rachunek w czasie naprawy takiego sprzętu, uważam że jeśli jeżdżę to wiem, jak mam zadbać o bezpieczeństwo. Chyba od tego zostaje się kierowcą zeby zwracać na nie które rzeczy uwagę, a gdy się stoi w kolejce i każdemu kierowcy zależy na jak najszybszym załadowaniu i odjechaniu z towarem jest to nie zbędne żeby nie mieć żadnego problemu. Co czasem elektronika nam to dodaje i zwiększa czas pobytu. Jest wiele moim zdaniem absurdów w każdym pojeździe mechanicznym, gdzie dodają jakieś dodatki, mógł bym wymieniać i wymieniać i chyba większość ze mną się zgodzi.
Np. parkowanie- samochód sam nam zaparkuje (no tak fajna zabawka, ale po co zepsuje się masa kasy na naprawę i w dodatku połowa ludzi bez tego nie da rady ani po trochu wykonać takiego manewru bo zawsze maszyna za nich to zrobiła ) pytam się na co takie zabawki? No tak fabryki i wszystko co z nimi powiązane muszą na tym zarabiać (więc wymyślmy jakiś bajer co pociągnie nowych ludzi, a doda nam to więcej serwisowanych aut i kasy)
Ale dobrze przestańmy narzekać na juz tą mechanizację i tym podobne. (nie ma sensu, technologia musi się posuwać, tylko szkoda ze jest ona robiona w celach niby dla nas a jednak, kombinowana tak aby działała krótko i była szybko serwisowana, bo muszą i oni zarobić ) Nic nigdy nie bedzie dosłownie dla człowieka ale zawsze dla kasy!!
Ok wróćmy do życia.
Jak już pisałem i powtarzam się chyba trzeci raz wypiłem dziś troszeczkę, Pisałem dzisiaj znowu z miłą Aleksandrą :D Pozdrawiam Ciebie (myślę że jakiś komentarz dopiszesz )
Gdy z nią pisałem, nie ukrywam mam ochotę, dać jej buzi i to wielkie "big" buzi, uściskać i przytulić gdy trochę alkoholu doszło otwarło się we mnie jeszcze bardziej większa chęć i taka hmm... otwartość do tego czynu... no ale.. no dobrze.
Walnąłem też głupotę bo napisałem Oli że w takich momentach może ze mnie dużo wyciągnąć informacji co myślę, co planuję.
Jak to napisałem, pomyślałem sobie kurczę co ja piszę, daję wskazówki, po co , no ale , napisałem to i niech tak będzie.
Myślałem ze będzie wiele pytań do.....
A jednak ku mojemu zdziwieniu, nie doleciało do mnie ani jedno pytanie, co to może znaczyć ?? (czy ktoś zna odpowiedź?) w moim przekonaniu albo hmm.. nie jestem jakimś kręgiem zainteresowania tej kobiety, albo wiele innych czynników których nie będę wymieniać żeby nie dawać alternatywnych odpowiedzi dla was, jeśli w ogóle są jacyś czytelnicy (liczę na wasze jakiekolwiek opinię )
Co mnie dzisiaj uradowało powiedziała że mogła by całować nawet *1000 razy :D oj mmm ( a dała by radę :D ) ok zakończę to powiadanie z dzisiejszego dnia.
Przejdę do dzisiejszej sesji pokerowej
Napiszę krótko ponieważ rozegrałem 543 ręce wyszedłem na zysk w wysokości 269 BB jest to fajny wynik szczególnie jak dla mnie przy takiej ilości rąk
Opisywać żadnych rąk nie chce mi się dzisiaj, ale też chyba co do pokera texas holdem zrobię oddzielny blog powiązany z tym, żeby nie zaśmiecać całości notatek.
Dzisiaj trochę myślałem nad książką wena powstaje pomysł układa się ale tekstu wciąż brak, na pewno kiedyś wpadnie wszystko na raz i zabiorę się za pisanie. Będę pisał najpierw na komputerze, żeby wszystko po układać rozpisać i wstawiać w blogu w pewnych odstępach, bo po co wszystko na raz jak lepiej po kolei a będzie to jak świeża bułeczka, i chyba smakować bezie lepiej.
No nic Pozdrawiam wszystkich, których choć trochę coś zainteresuje, nie wstawiam żadnych fotek, bo myślę treść najważniejsza a fotka w swoim czasie jeśli będzie co pokazać....
Nara
Nom dzisiaj obchodziłem mini urodzinki z tegoż to powodu gdyż, jak już wiecie 3 listopada wyjeżdżam do Danii, no tak zebrała się bliska rodzinka, i fakt taki że pisząc teraz jestem trochę pod wpływem alkoholu, nie było go dużo więc i racjonalnie myślę, tak mi się wydaje...
No cóż co tu dzisiaj opowiadać, może jeszcze nawiążę do pewnej Kobiety którą poznałem przez internet tak nawiążę ponieważ jest ze mną długi czas i rozmawia też bardzo dużo pozdrawiam Ciebie. Nie będę rozpisywał tego tematu ponieważ było by to zachwianie chyba równowagi mojego myślenia a jednak duża odległość nas dzieli i wiele różnic powstaje z tegoż też względu.... Ok
Przejdźmy do rzeczy he.. dzisiaj jak już wspomniałem, mała imprezka porozmawialiśmy po wymienialiśmy opinie na różne tematy hmm... Lubię słuchać jak ktoś narzeka na technologie mam ojca chrzestnego, który prowadzi ciężarówkę, ogólnie rozwozi ładunki z kopalni naczepą chyba około 25 czy 30 ton nie wiem nie znam się na tym tak dobrze, ale mówiąc ogólnie zakupił nową maszynę, oczywiście używaną marka hmm,... nie pamiętam bo przeleciałem okiem, ale dosyć zbaczania z kursu, więc wróćmy do rzeczy.
A mianowicie technologia nowoczesność, dziś na słuchałem się jak, mój ojciec chrzestny narzekał na tą dość już większą elektronizacje maszyny. Prawda jest taka że czasem jest to rozśmieszające, bo jeśli kierowca jeździ i wie o co chodzi, po co np zabezpieczenie, w stylu masz bieg nie załączysz ciężarówki, bo ma zabezpieczenie, tak szczerze i dla mnie to jest głupota, bo po co to?
Wiadomym jest że wujek już jeździ latami a nawet prawie 20 lat ciężarówką i dla takiego kierowcy to czarna magia, ale i dla mnie to jest coś zbędnego bo tylko wydłuża rachunek w czasie naprawy takiego sprzętu, uważam że jeśli jeżdżę to wiem, jak mam zadbać o bezpieczeństwo. Chyba od tego zostaje się kierowcą zeby zwracać na nie które rzeczy uwagę, a gdy się stoi w kolejce i każdemu kierowcy zależy na jak najszybszym załadowaniu i odjechaniu z towarem jest to nie zbędne żeby nie mieć żadnego problemu. Co czasem elektronika nam to dodaje i zwiększa czas pobytu. Jest wiele moim zdaniem absurdów w każdym pojeździe mechanicznym, gdzie dodają jakieś dodatki, mógł bym wymieniać i wymieniać i chyba większość ze mną się zgodzi.
Np. parkowanie- samochód sam nam zaparkuje (no tak fajna zabawka, ale po co zepsuje się masa kasy na naprawę i w dodatku połowa ludzi bez tego nie da rady ani po trochu wykonać takiego manewru bo zawsze maszyna za nich to zrobiła ) pytam się na co takie zabawki? No tak fabryki i wszystko co z nimi powiązane muszą na tym zarabiać (więc wymyślmy jakiś bajer co pociągnie nowych ludzi, a doda nam to więcej serwisowanych aut i kasy)
Ale dobrze przestańmy narzekać na juz tą mechanizację i tym podobne. (nie ma sensu, technologia musi się posuwać, tylko szkoda ze jest ona robiona w celach niby dla nas a jednak, kombinowana tak aby działała krótko i była szybko serwisowana, bo muszą i oni zarobić ) Nic nigdy nie bedzie dosłownie dla człowieka ale zawsze dla kasy!!
Ok wróćmy do życia.
Jak już pisałem i powtarzam się chyba trzeci raz wypiłem dziś troszeczkę, Pisałem dzisiaj znowu z miłą Aleksandrą :D Pozdrawiam Ciebie (myślę że jakiś komentarz dopiszesz )
Gdy z nią pisałem, nie ukrywam mam ochotę, dać jej buzi i to wielkie "big" buzi, uściskać i przytulić gdy trochę alkoholu doszło otwarło się we mnie jeszcze bardziej większa chęć i taka hmm... otwartość do tego czynu... no ale.. no dobrze.
Walnąłem też głupotę bo napisałem Oli że w takich momentach może ze mnie dużo wyciągnąć informacji co myślę, co planuję.
Jak to napisałem, pomyślałem sobie kurczę co ja piszę, daję wskazówki, po co , no ale , napisałem to i niech tak będzie.
Myślałem ze będzie wiele pytań do.....
A jednak ku mojemu zdziwieniu, nie doleciało do mnie ani jedno pytanie, co to może znaczyć ?? (czy ktoś zna odpowiedź?) w moim przekonaniu albo hmm.. nie jestem jakimś kręgiem zainteresowania tej kobiety, albo wiele innych czynników których nie będę wymieniać żeby nie dawać alternatywnych odpowiedzi dla was, jeśli w ogóle są jacyś czytelnicy (liczę na wasze jakiekolwiek opinię )
Co mnie dzisiaj uradowało powiedziała że mogła by całować nawet *1000 razy :D oj mmm ( a dała by radę :D ) ok zakończę to powiadanie z dzisiejszego dnia.
Przejdę do dzisiejszej sesji pokerowej
Napiszę krótko ponieważ rozegrałem 543 ręce wyszedłem na zysk w wysokości 269 BB jest to fajny wynik szczególnie jak dla mnie przy takiej ilości rąk
Opisywać żadnych rąk nie chce mi się dzisiaj, ale też chyba co do pokera texas holdem zrobię oddzielny blog powiązany z tym, żeby nie zaśmiecać całości notatek.
Dzisiaj trochę myślałem nad książką wena powstaje pomysł układa się ale tekstu wciąż brak, na pewno kiedyś wpadnie wszystko na raz i zabiorę się za pisanie. Będę pisał najpierw na komputerze, żeby wszystko po układać rozpisać i wstawiać w blogu w pewnych odstępach, bo po co wszystko na raz jak lepiej po kolei a będzie to jak świeża bułeczka, i chyba smakować bezie lepiej.
No nic Pozdrawiam wszystkich, których choć trochę coś zainteresuje, nie wstawiam żadnych fotek, bo myślę treść najważniejsza a fotka w swoim czasie jeśli będzie co pokazać....
Nara
Sport, którego boi się rząd
Sport, którego boi się rząd
Polska jest jednym z niewielu krajów, obok Iranu i Korei Północnej, w którym obowiązuje zakaz gry w pokera w Internecie.
...Prezesa Polskiej Federacji Pokera Sportowego uważa, że wprowadzenie ustawy zablokowało rozwój najnowszej dyscypliny sportu na świecie, jaką jest poker. - Poker jest członkiem międzynarodowej Federacji Sportów Umysłowych, która jest członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego – przypomniał gość „Za, a nawet przeciw”...
Jest to część artykułu na który natrafiłem dzisiaj, jeśli jest ktoś zainteresowany odsyłam pod ten link POLSKIE RADIO jest również tam do odsłuchania audycja w której toczyła się rozmowa na ten właśnie temat o którym wspomniałem.
Moja opinia
Niestety w naszym kraju czasem ,lub nawet więcej części prawa prowadzą do wielkich absurdów, mamy prawo które dopuszcza wiele dziur, które prowadzą do moim zdaniem sprowadzenia człowieka do tego żeby wiedział, że to własnie politycy wiedzą co dla nas dobre że jesteśmy tak zwanym bydłem które ma dać pieniążki a oni nas po prowadzą.
Ogólnie można by było się rozpisywać, ale czy jest sens sami wybieramy ludzi takich jakich w rządzie mamy, czy to coś znaczy ?
No nic nie rozpisuję się, jest późno i wypadało by iść spać, pozdrawiam i życzę smacznej nocy.
Dobranoc
sobota, 29 października 2011
Podejście :D
Witam
Na początek wypada się przedstawić, pozwólcie ze zostanę jako anonim i będę używał pseudonimu "Back"
Może trochę napiszę z dzieciństwa urodziłem się 6 Listopada 1986r. jak łatwo można policzyć mam jak na razie 24 lata. Kiedy chciałem wyjść na świat ha , wywozili mnie aż 47 km taksówką na porodówkę, tak już wtedy musiałem czekać, he he. no ale po opowiadajmy dalej może dużo nie pamiętam aż do 3 roku życia wtedy nastąpił mały przełom chyba w mojej głowie, hmm jak by to ująć może jeszcze to opowiem żeby nie wydłużać treści.
Będąc nastolatkiem chyba doświadczyłem w życiu czegoś co teraz jest bardzo popularne, czyli alkoholu w rodzinie w sumie co tu opowiadać każdy wie co niesie ten nałóg i do czego prowadzi, wiem zę wtedy dosyć dużo w mojej chyba podświadomości poukładało się słów, zamknąłem się w sobie ale myślę że to zamknięcie nauczyło mnie składać każdy wyraz i zdarzenie wiążąc w jedną całość i wnioskować z wszystkiego to ze widocznie to działo się po coś żeby było jeszcze lepiej, od tego zdarzenia zrobiłem się takim zamaskowanym optymistą, do dziś lubię dawać komuś pocieszenie, optymizm choć sam w środku czuję inaczej czasem, ale czy to nie miłe widząc kogoś uśmiech na twarzy, i wiedząc że ktoś coś poprawił u siebie i ma uśmiech, wspaniała rzecz.
Dobrze przenieśmy się teraz w teraźniejszość i parę lat wstecz. w wieku 18 lat zapoznałem się z pokerem tak większość uzna to za Hazard i w rzeczywistości moje zdanie jest odmienne co do tego ostrego słowa co do pokera będę jeszcze na pewno nawiązywał, przyznam się że na początku byłem skłonny wydawać pieniądze żeby sobie pograć rekreacyjnie, w pewnym momencie pomyślałem sobie ze jest wiele darmowych Turniejów w których można wygrać parę groszy postanowiłem spróbować uczyć się umiejętności obliczeń i wiele wiele innych strategi i podejścia do gry. Tak pogłębiałem swoją wiedzę, i z czasem stało się to moim hobby.
Darmowe turnieje dały mi jako taki Bankroll ( pieniądze, portfel pokerowy) i przyznam trzymając się tego co się nauczyło pozwoliło mi zrobić coś od zera i jest to dla mnie satysfakcją nawet wygrywając dosłownie parę groszy ale wiedząc że to są osiągnięcia bo głównie to się liczy. zostawię może jeszcze ten wątek znowu na kiedy indziej i przejdę dalej.
Teraz już może trochę bliżej miałem Kobietę którą kochałem trzy lata i parę miesięcy, byliśmy zaręczeni niestety coś się stało że powiedziała "nie kocham" no cóż i takie rzeczy się zdarzają, i z pewnością będą jeszcze gorsze teraz już trochę czasu od Tego minęło, więc i robię się znowu "normalny" czyli nie zawieszony na jednej kobiecie którą kochałem. Po pewnym czasie spotkałem w sumie nawiązałem dialog z kobietą, wydawało mi się ze to jest to, dialog trzymał się "kupy dupy" pasowało fajnie było ale co z tego jeśli trudno nam się zobaczyć, mówię znowu zaczynam się zawieszać na jednym "koniec z tym" później poznałem jeszcze parę innych kobiet, i uznałem że będzie to tylko znajomość, rozpoznawanie siebie i szukanie tego odpowiedniego miejsca, i nastąpił czas w którym zupełnie przypadkiem lub może i nie... poznałem pewną Dziewczynę 10 lat młodszą, kurcze nie wiem co o tym dokładnie myśleć, fakt jest taki że to młoda dziewczyna, a prawda jest taka że wydaję się lepiej wychowana od każdej koleżanki którą znam, oczywiście z poszanowaniem innych lecz po prostu chciałem wyrazić że wydaje się odpowiednią dziewczyną, ale co z tym jak się wie że było sie też nastolatkiem i wie się co wtedy po głowie chodziło, jest parę rzeczy które blokuje to spróbowanie bycia razem dlatego pozostaje również znajomość i rozmowa rozpoznawanie, chyba trzeba poczekać, jednak na tak zwane "serce" nie ma rady i walczyć z nim też nie idzie i trudno z tym wszystkim pogodzić realia, to chyba jest piękne, ale... no cóż coś się wymyśli poczeka zobaczy. Albo nie czekać i spróbować i zobaczyć dwa wyjścia, trzeciego nie daje :D . Może na razie zostawię tylko tyle w tej kwestii żeby za dużo się nie rozpisywać na pierwszy raz. Z pewnością będę nie raz wracał do różnych tematów.
3 listopada tego roku wyjeżdżam do Danii w celu zarobkowym (kurczę czy trzeba wyjeżdżać ) niestety pieniądze są potrzebne bo bez nich jak żyć no nic wrócę 23 grudnia może ten czas będzie też dobrym na przemyślenia. Co najbardziej mi się podoba że od marca zaczynam pracę w PL i to z umową o pracę to nowość w Polsce i cieszę się bo nie bezie trzeba wyjeżdżać za granicę najwyraźniej bo praca będzie. Coś wspaniałego.
Dziś moje przemyślenia na całość mojego obrazu są chyba w jednym zdaniu określone "obserwować, planować, starać się, i żyć przyszłością, teraźniejszością, nigdy nie przeszłością"
Może na dzisiaj zakończę wpis lub może jeszcze coś dopiszę zobaczy się, wiem że moje wpisy nie będą regularne i czasem na dzień wpiszę trzy razy coś a czasem parę dni będzie odstępu.
Pozdrawiam wszystkich czytelników ( w przyszłości będę starał się również pochwalić osiągnięciami z życia, trochę z pokera , i chyba może będę próbował coś wyrysowywać lub przypisywać jakieś teksty z których chciał bym książkę napisać ale nie wiem jeszcze jaką )
Na koniec wstawię Piosenkę która wpadła mi w ucho (chyba coś w niej jest)
Na początek wypada się przedstawić, pozwólcie ze zostanę jako anonim i będę używał pseudonimu "Back"
Może trochę napiszę z dzieciństwa urodziłem się 6 Listopada 1986r. jak łatwo można policzyć mam jak na razie 24 lata. Kiedy chciałem wyjść na świat ha , wywozili mnie aż 47 km taksówką na porodówkę, tak już wtedy musiałem czekać, he he. no ale po opowiadajmy dalej może dużo nie pamiętam aż do 3 roku życia wtedy nastąpił mały przełom chyba w mojej głowie, hmm jak by to ująć może jeszcze to opowiem żeby nie wydłużać treści.
Będąc nastolatkiem chyba doświadczyłem w życiu czegoś co teraz jest bardzo popularne, czyli alkoholu w rodzinie w sumie co tu opowiadać każdy wie co niesie ten nałóg i do czego prowadzi, wiem zę wtedy dosyć dużo w mojej chyba podświadomości poukładało się słów, zamknąłem się w sobie ale myślę że to zamknięcie nauczyło mnie składać każdy wyraz i zdarzenie wiążąc w jedną całość i wnioskować z wszystkiego to ze widocznie to działo się po coś żeby było jeszcze lepiej, od tego zdarzenia zrobiłem się takim zamaskowanym optymistą, do dziś lubię dawać komuś pocieszenie, optymizm choć sam w środku czuję inaczej czasem, ale czy to nie miłe widząc kogoś uśmiech na twarzy, i wiedząc że ktoś coś poprawił u siebie i ma uśmiech, wspaniała rzecz.
Dobrze przenieśmy się teraz w teraźniejszość i parę lat wstecz. w wieku 18 lat zapoznałem się z pokerem tak większość uzna to za Hazard i w rzeczywistości moje zdanie jest odmienne co do tego ostrego słowa co do pokera będę jeszcze na pewno nawiązywał, przyznam się że na początku byłem skłonny wydawać pieniądze żeby sobie pograć rekreacyjnie, w pewnym momencie pomyślałem sobie ze jest wiele darmowych Turniejów w których można wygrać parę groszy postanowiłem spróbować uczyć się umiejętności obliczeń i wiele wiele innych strategi i podejścia do gry. Tak pogłębiałem swoją wiedzę, i z czasem stało się to moim hobby.
Darmowe turnieje dały mi jako taki Bankroll ( pieniądze, portfel pokerowy) i przyznam trzymając się tego co się nauczyło pozwoliło mi zrobić coś od zera i jest to dla mnie satysfakcją nawet wygrywając dosłownie parę groszy ale wiedząc że to są osiągnięcia bo głównie to się liczy. zostawię może jeszcze ten wątek znowu na kiedy indziej i przejdę dalej.
Teraz już może trochę bliżej miałem Kobietę którą kochałem trzy lata i parę miesięcy, byliśmy zaręczeni niestety coś się stało że powiedziała "nie kocham" no cóż i takie rzeczy się zdarzają, i z pewnością będą jeszcze gorsze teraz już trochę czasu od Tego minęło, więc i robię się znowu "normalny" czyli nie zawieszony na jednej kobiecie którą kochałem. Po pewnym czasie spotkałem w sumie nawiązałem dialog z kobietą, wydawało mi się ze to jest to, dialog trzymał się "kupy dupy" pasowało fajnie było ale co z tego jeśli trudno nam się zobaczyć, mówię znowu zaczynam się zawieszać na jednym "koniec z tym" później poznałem jeszcze parę innych kobiet, i uznałem że będzie to tylko znajomość, rozpoznawanie siebie i szukanie tego odpowiedniego miejsca, i nastąpił czas w którym zupełnie przypadkiem lub może i nie... poznałem pewną Dziewczynę 10 lat młodszą, kurcze nie wiem co o tym dokładnie myśleć, fakt jest taki że to młoda dziewczyna, a prawda jest taka że wydaję się lepiej wychowana od każdej koleżanki którą znam, oczywiście z poszanowaniem innych lecz po prostu chciałem wyrazić że wydaje się odpowiednią dziewczyną, ale co z tym jak się wie że było sie też nastolatkiem i wie się co wtedy po głowie chodziło, jest parę rzeczy które blokuje to spróbowanie bycia razem dlatego pozostaje również znajomość i rozmowa rozpoznawanie, chyba trzeba poczekać, jednak na tak zwane "serce" nie ma rady i walczyć z nim też nie idzie i trudno z tym wszystkim pogodzić realia, to chyba jest piękne, ale... no cóż coś się wymyśli poczeka zobaczy. Albo nie czekać i spróbować i zobaczyć dwa wyjścia, trzeciego nie daje :D . Może na razie zostawię tylko tyle w tej kwestii żeby za dużo się nie rozpisywać na pierwszy raz. Z pewnością będę nie raz wracał do różnych tematów.
3 listopada tego roku wyjeżdżam do Danii w celu zarobkowym (kurczę czy trzeba wyjeżdżać ) niestety pieniądze są potrzebne bo bez nich jak żyć no nic wrócę 23 grudnia może ten czas będzie też dobrym na przemyślenia. Co najbardziej mi się podoba że od marca zaczynam pracę w PL i to z umową o pracę to nowość w Polsce i cieszę się bo nie bezie trzeba wyjeżdżać za granicę najwyraźniej bo praca będzie. Coś wspaniałego.
Dziś moje przemyślenia na całość mojego obrazu są chyba w jednym zdaniu określone "obserwować, planować, starać się, i żyć przyszłością, teraźniejszością, nigdy nie przeszłością"
Może na dzisiaj zakończę wpis lub może jeszcze coś dopiszę zobaczy się, wiem że moje wpisy nie będą regularne i czasem na dzień wpiszę trzy razy coś a czasem parę dni będzie odstępu.
Pozdrawiam wszystkich czytelników ( w przyszłości będę starał się również pochwalić osiągnięciami z życia, trochę z pokera , i chyba może będę próbował coś wyrysowywać lub przypisywać jakieś teksty z których chciał bym książkę napisać ale nie wiem jeszcze jaką )
Na koniec wstawię Piosenkę która wpadła mi w ucho (chyba coś w niej jest)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

